Krzysiek Borek09.10.2014
Aiaiai TMA-1 – recenzja

W swojej siedzibie w Danii Aiaiai tworzy nowoczesne i minimalistyczne słuchawki. Odwiedzając stronę polskiego dystrybutora słuchawek zauważymy, że minimalizm to główny czynnik podczas produkcji. Ja dzięki uprzejmości polskiego dystrybutora miałem możliwość wypróbować model TMA-1 Studio.

Omawiany model w prawdzie przeznaczony jest dla DJ`ów, ale równie dobrze radzi sobie podczas słuchania muzyki.

Co znajdziemy w pudełku?

Dystrybutor słuchawek wysłał mi je jedynie w pokrowcu, ale po przejrzeniu strony i zdjęć widzę, że producent skupił się nie tylko na wyglądzie słuchawek, ale i pudełka. Wygląda ono na tyle przekonująco, że pokazuje z czym mamy do czynienia. Nausznice wykonane są z poliuretanu, jak i ze skóry. Kupując je dostajemy obydwa typy nausznic. Możemy je zdjąć w bardzo prosty sposób. Wraz ze słuchawkami znajdziemy dodatkowe akcesoria, jak większy jack przeznaczony dla sprzętu DJ`skiego, który posiadam w domu, ale nie sprawdzałem na nim TMA-1 Studio. Oczywiście dostajemy dosyć długi kabel, który możemy odczepić od słuchawek, pokrowiec i drugą parę nausznic, o których już wspominałem. Szkoda, że producent nie zamieścił kabla z pilotem dla urządzeń z iOS, bo w głównej mierze używałem słuchawek z iPadem lub iPhone’m 4S.

Wygląd i możliwości

Minimalizm, minimalizm i jeszcze raz minimalizm, to główna idea, którą obrał producent. Szczerze powiedziawszy bardzo mi się to podoba, słuchawki zbytnio nie wyróżniają z tłumu w przeciwieństwie do Beats Audio, które miałem okazje testować. Słuchawki w całości są koloru czarnego, jedynie końcówki kabla połączeniowego są złote. Rozmiar słuchawek możemy dowolnie konfigurować poprzez przesuwanie ich w górę lub dół. Na początku nie wiedziałem, jak wyciągnąć i włożyć z powrotem kabel, ale po paru próbach w końcu się udało. Do każdej z nausznic odchodzi czarny kabel, pałąk pod spodem wyposażony jest w piankę, która również jest czarna. Na piance widnieje logo producenta.

Użytkowanie

Po wyjęciu słuchawek z pokrowca i założeniu ich, spędziłem trochę czasu na odpowiedniej konfiguracji, aby praca z nimi była komfortowa. Nigdy wcześniej nie miałem możliwości testowana takich słuchawek, ale jedna rzecz zrobiła na mnie wrażenie. Były to nausznice, które są wygodne. W momencie wyjęcia ich z pokrowca myślałem, że nie przypadnie mi to do gustu i będę się męczył podczas użytkowania TMA-1 Studio. Przede wszystkim są one lekkie i zapewniają odpowiednią redukcję szumów.

Odsłuch

Za kawałki testowe posłużyła mi płyta “Not Your Kind of People” zespołu Garbage i singiel ze zwiastunu najnowszej części Metal Gear Solid “Nuclear” Mike’a Oldfielda. Rozpoczynając odsłuch od pierwszej piosenki zespołu Garbage, skończyłem na ostatniej. Po czym postanowiłem zająć się napisaniem notatek odnośnie tego aspektu słuchawek.

W niektórych momentach było za dużo basu, niskie tony były wręcz idealne. W momencie zmiany gatunku muzyki dało się wyczuć zmiany. Wszystko było mniej, więcej w porządku, ale słuchawki nie są idealne. Czasami podkład muzyczny zagłuszał wokal, punchline`y w kawałkach hip hopowych ginęły w basie, choć nie zawsze się to zdarzało. Słuchając różnych gatunków muzyki nie raz uśmiechnąłem się podczas ich odsłuchu. Nie ważne, czy słuchacie muzyki, czy szukacie błędów w studiu, w obydwóch przypadkach słuchawki poradzą sobie znakomicie.

Podsumowanie

Wygląd słuchawek to ich zaleta, na pierwszy rzut oka użytkownik nie spodziewa się co go czeka. Z uśmiechem na twarzy mogę przyznać, że słuchawki Duńskiego producenta wypadły lepiej od Beats Audio (Purity Pro). Choć to dopiero drugie sprawdzane przeze mnie słuchawki. Będziecie zachwyceni jakością muzyki słuchając każdego, dostępnego gatunku muzyki. Na tym polu w paru gatunkach widać problemy, ale nie dyskwalifikują one TMA-1 Studio. Wydając na nie pieniądze na pewno nie będziecie zawiedzeni.

Podziękowania dla sklepu DJShop.pl i polskiego dystrybutora Nutron.pl

Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

The Sins never die

@krzysiek_borek
  • Pasiasty

    „W niektórych momentach było za dużo basu, niskie tony były wręcz idealne.”

    To było za dużo, czy były idealne?

    • Krzysiek Borek

      Za dużo basów, a niskie tony ok. Wiem, że źle to napisałem i wprowadzam tym zdaniem ludzi w błąd…

    • Rth

      Idealnie za dużo :D

    • SIMON

      Bylo za duzo, wiec idealnie, poniewaz mozna je sobie przykrecic, a jednoczesnie jest zapas, dzieki ktoremu ich nie zabraknie.

  • MarekMisiek

    Hmm… wyglądają całkiem spoko :) A myślicie, że słuchawki Razer Kraken Pro też dają radę? Można je spotkać czasami w różnych rankingach, np tutaj http://www.szukamrecenzji.pl/artykul/ranking-sluchawek-nausznych.html