Kuba04.02.2015
AIAIAI Tracks – recenzja słuchawek

Małe, lekkie i gustowne – tak w trzech słowach można opisać wygląd zewnętrzny Tracksów, słuchawek mało znanej na polskim rynku, ale o wdzięcznej nazwie firmy AIAIAI (ajajaj).

Pamięta ktoś jeszcze starego Walkmana na kasety Sony’ego? Pierwszy przenośny odtwarzacz Sony powstał ponad 35 lat temu. Niebywałe, jak od tamtego czasu rozwinęła się technika. Nie tylko pod względem sprzętowym, ale też designerskim. Nowe „empetrójki” wyglądają zgoła inaczej, niż sprzęt parę dekad temu, mają coraz to większe ekrany i coraz mniejsze obudowy. A co by było, gdyby ktoś cofnął się do tamtych lat i postanowił zaczerpnąć trochę z starego walkmana? Gdyby ktoś wypuścił na rynek stary sprzęt w nowej odsłonie? Duńskie AIAIAI postanowiło odświeżyć trochę stare słuchawki dołączane kiedyś do walkmana i wydać je pod nową nazwą – Tracks.

Opakowanie i akcesoria

2

Słuchawki dostajemy w bardzo ładnie zaprojektowanym, skromnym w formę pudełku przypominającym trochę to od Beatsa Pill. W środku zaś spoczywają ładnie poukładane w plastikowej formie wszystkie elementy zestawu – pałąk, dwie pary słuchawek, 3 pary wymiennych grzybków (niebieskie, żółte i zielone), a pod spodem jeszcze materiałowy woreczek do przechowywania/transportu nauszników.

Design i wykonanie

3

4

AIAIAI całkowicie zerwało z formą, jaką posługują się wszyscy producenci słuchawek nausznych. Nie, nie zrezygnowano z pałąka, który trzyma całą konstrukcję na głowie, lecz rozłożyło całe słuchawki na części pierwsze. W efekcie otrzymujemy tak naprawdę zestaw elementów do samodzielnego montażu. Żeby w ogóle zacząć słuchać muzyki, musimy połączyć ze sobą wybrany zestaw grzybków i słuchawki, a następnie takową konstrukcję zamontować na pałąku. I tu pojawia się kolejne niecodzienne rozwiązanie – grzybki musimy od góry wsunąć w zwężający się metalowy pałąk i tym samym regulujemy rozmiar pałąka. Fajnie to wygląda, a jeszcze lepiej działa, choć przesuwanie grzybków jest w niższych partiach pałąka dość oporne.

5

Po złożeniu wszystkiego do kupy możemy przyjrzeć się finalnemu dziełu – prostym, o subtelnym designie cechującym się prostymi liniami i charakterystycznym kształtem pałąka – jak pisze producent- słuchawkom. Poza tym Tracksy sprawiają wrażenie mega trwałych i wytrzymałych, czyli jak na razie idealnych portable.

Użytkowanie7

Pady słuchawek wykonane są z gąbki, coś jak w Koss Porta Pro. Jednak tutaj mamy też całkiem duży docisk, który pozwala nam komofortowo słuchać muzyki idąc obok ruchliwej ulicy, ale jednocześnie nie izoluje nas od reszty świata. To znaczy, że ludzie obok nas będą w małym stopniu słyszeli, co słuchamy, ale my za to nie zostaniemy nagle potrąceni przez jadący samochód. Są to jednak słuchawki, które użytkowałbym chyba jedynie jesienią/zimą, gdyż po kilkunastu-kilkudziesięciu minutach słuchania zaczynają grzać w uszy, co jednak w ciepłym, ogrzanym domu jest przeze mnie niepożądane. Do biegania nadają się wręcz idealnie, po przebiegnięciu paru kilometrów w interwałach (zarówno bardzo szybko, jak i wolno) nie spadły mi ani razu z głowy. Lecz ogólnie rzecz biorąc – wygodne są. Tylko cisną trochę.

Jakość dźwięku

6

Tym razem, przy odsłuchu musiałem się obyć bez ajfona, ale za to miałem możliwość rozszerzenia mojej platformy testowej, w której znalazł się: iPod Touch 4G, Samsung Galaxy Alpha, Xperia Z2 i HiSound Audio N1. Ogólne wrażenia dźwiękowe są więc sumą odczuć odsłuchów z wykorzystaniem wszystkich tych sprzętów.

Charakter brzmieniowy Tracksy mają bardzo rozrywkowy, lekko podkoloryzowany, ale funowy, dający dużo podbitych skrajnych pasm, ale za to nieanalityczny i w żadnym wypadku nieszczegółowy. Bas, to raczej taki kick-bas, fajnie kopie w niższych partiach, trochę odstaje w średnicowej części, ale ogólnie jest bardzo przyjemny i nie męczy. Średnica wycofana względem góry, mało szczegółowa, ale niczym nie skrępowana. Wokal gra blisko, w głowie, scena i separacja jest słaba, ale nie uwłacza to jakoś tym słuchawkom. Najbardziej denerwuje góra, która jest jedynym powodem do zmiany źródła na inne i która nawet na N1 potrafiła zakłuć. Głoski trochę sybilizują, soprany często szarpią i nie są tak delikatne, jakby tego od nich oczekiwał.

Ale nie jest źle, naprawdę. Moim zdaniem są na pewno lepsze od kluskowatych K518, czyli na podobnym poziomie co K618.

Podsumowanie

8
Może nie są to jednak moje ulubione Grado, jednak nie taki był zamysł projektanta. Miały być fajne, wytrzymałe, przenośne słuchawki i takie są. W sumie, to jedne z najmniejszych, najlżejszych i najmniej zwracających na siebie słuchawek na rynku. Wyglądają co prawda, jak z IKEI, ale brzmieniowo dają radę i to jest najważniejsze. Także jeżeli ktoś szuka zastępstwa dla dokanałówek, to Tracksy nadadzą się idealnie.

Test słuchawek umożliwił dystrybutor AIAIAI, firma Nutron.pl, a same słuchawki możecie kupić tutaj.

Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

Uzależniony od kHz,
@iDafted
  • Mario

    Po złożeniu wszystkiego do kupy, montarzu ;) – myśle, ze powinieneś to poprawić wyglada a co najgorsze brzmi to okropnie ;)

    • Jakub Mocarski

      Dzięki, poprawione! :)