Kuba28.03.2015
Blue Mo-Fi – recenzja

Efekciarskie, przekombinowane i zwracające uwagę – tak w trzech słowach można opisać wygląd najnowszych słuchawek Blue, firmy znanej, jak dotąd, jedynie z produkcji mikrofonów pojemnościowych na USB.

Po raz pierwszy zobaczyłem Mo-Fi w wątku na pewnym anglojęzycznym forum już prawie rok temu i odbieranie wrażeń odnośnie tych słuchawek zakończyłem już na samym wyglądzie, bowiem szczerze powiedziawszy bardzo mnie one swym niecodziennym dizajnem urzekły. Po paru miesiącach moja pamięć o nich poległa, gdy dowiedziałem się, że ów model dostępny jest jedynie na rynku zagranicznym, a o jakimkolwiek sprowadzeniu możemy mówić jedynie przy zakupie. Jednakże parę tygodni temu dostałem bardzo interesującą wiadomość, jakoby byłaby możliwość użyczenia mi tych jakże dziwacznych nauszników do testu i tak oto dzięki uprzejmości Nutron.pl w moje ręce wreszcie wpadły Blue Mo-Fi.

Są to słuchawki wyjątkowe nie tylko ze względu na niecodzienną konstrukcję. W muszlach mają dodatkowo zaimplementowany mały wzmacniacz słuchawkowy, który ponoć umożliwi nam odsłuchy nawet na odtwarzaczach niższej klasy, tudzież telefonach komórkowych. Nie jest to jednak autorski pomysł Blue, gdyż takowe rozwiązania były stosowane chociażby przez Audio-Technicę czy Skullcandy. Niemniej jednak owy dodatek znajdował swoje miejsce raczej w słuchawkach przenośnych, gadżeciarskich, ale nigdy w produkcie sprawiającym wrażenie konkurencji raczej dla niższych modeli Hifimana, niżeli Beatsa. Z czym to się je i jak smakuje w Mo-Fi?

IMG_9492
IMG_9506

Opakowanie i akcesoria

Model otrzymujemy w bardzo nietypowej formie – opakowanie stanowi sześcian z ciekawą grafiką, który otwieramy przez podniesienie jego zewnętrznej części do góry. W środku czekają na nas ładnie wyeksponowane słuchawki, a po ich uniesieniu znajdziemy jeszcze parę ciekawych drobiazgów – dwa wymienne kable, przejściówki, ładowarkę i etui przenośne.

IMG_9519
IMG_9522

Jakość akcesoriów nie odbiega od jakości samych słuchawek – wtyki przewodów, jak i pilot sterujący wykonane są z ładnie obrobionego metalu, a nawet wtyczka kontaktowa i kabel micro-USB są utrzymane w eleganckim stylu. Skórzany futerał nie jest niestety utwardzany i raczej nie chroni przed upadkiem, a co najwyżej przed porysowaniem lub zakurzeniem się sprzętu.

IMG_9483-1

Design i wykonanie

Wspomniałem o tym parę akapitów wyżej, ale muszę powiedzieć to jeszcze raz – te słuchawki naprawdę wyglądają zjawiskowo. Steampunkowo-futurystyczna konstrukcja (jak to inaczej nazwać?) przypomina z jednej strony rusztowanie dla głowy, a z drugiej kojarzy się z wnętrzem sportowych aut Pagani. Finalne wrażenie jest jednak bardzo dobre, bo choć mechanicznie regulowany rozstaw pałąka można uznać za przesadę, to dzięki temu produkt sprawia wrażenia luksusowego – dużo większego, niż konkurencyjne cenowo modele Denona, ADL Audio czy Sennheisera. Naturalnie, w parze z intrygującą stylistyką idzie też nienaganne wykonanie – metal stanowi tutaj 80% powierzchni, reszta to skóra i nieźle zrobione wstawki z tworzywa sztucznego. Zastrzeżenie mam jedynie do tych małych kawałków plastików – w przypadku tego egzemplarza wyraźnie widać, że w niektórych miejscach naniesiony na nie lakier nie wytrzymał próby testów.

IMG_9146

Wewnątrz muszli znajduje się 50-milimetrowy, autorski przetwornik dynamiczny o bardzo wysokiej, jak na tę klasę słuchawek skuteczności 105dB i impedancji wynoszącej 46 ohm. Wraz z nim, znajduje się tam analogowy wzmacniacz i bateria o pojemności 1020mAh. Całość waży aż 466 gramów, czyli więcej, niż ogromne Hifimany HE-400.

barton

Użytkowanie

Muszle tych słuchawek są strasznie duże – trochę większe od Denonów D7100, gdzieś w okolicach Hifimanów HE-300, może deczko mniejsze. Dzięki temu skórzane, wypełnione miękką gąbką pady otaczają ucho ze wszystkich stron, co naturalnie, jest wygodne, ale po dłuższych odsłuchach męczy przez nagrzewanie się małżowin. Do tego nauszniki wcale nie są lekkie, co dodatkowo zwiększa uczucie dyskomfortu.

IMG_9526

Wbudowany wzmacniacz pracuje w trzech trybach – pasywnym, aktywnym i o zwiększonej liczbie basu. Wybieramy je poprzez przekręcanie małego pryndelka znajdującego się przy gnieździe na kabel. Bateria pozwala nam na użytkowanie ampa przez około 10 godzin, co z przerwami i częstym przełączaniem na tryb pasywny, zmuszało mnie do ładowanie jeden-dwa razy w tygodniu.

1

Brzmienie

Zawsze opisując dźwięk jakiegoś sprzętu audio, staram się odnosić do jakiegoś innego, konkurencyjnego modelu, żeby lepiej trafić do odbiorcy moich dźwiękowych doznań. W przypadku Mo-Fi niezwykle trudno było mi znaleźć odpowiadający im model w gamie innych producentów, więc padło na słuchawki, które brzmieniowo powinny być całkiem blisko ich, ale pozbawione zostały wbudowanego wzmacniacza – ADL H128.
Żeby było jeszcze sprawiedliwej, zostanę przy swoim standardowym secie odsłuchowym – iPhonie 6, iPodzie Touch 4G i HiSoundzie Nova N1. AMP w Mo-Fi będzie miał sporo roboty.

Zaczynając od najniższych częstotliwości – bas w Blue jest znacznie delikatniejszy, niż w H128. Precyzyjny, szczegółowy i pod względem ilości jest idealnie wyważony. ADL prezentuje swoiste łubu-dubu, czyli największy nacisk na mid-bas, ale z zachowaniem też kawałka najniższych składowych. Średnica w Mo-Fi jest bardzo dosadna, intymna, szczegółowa i przyprawia o ciarki na plecach. Nie jest też wysunięta względem reszty pasma, więc znika problem znany z wielu modeli Shure. Słuchając Misissipi Hansa Theessinka jestem pewien, że nie ma lepszego utworu, aby sprawdzić możliwości tych słuchawek. Jest w nim wszystko – mocne pociągnięcia strun gitary, donośny wokal i to wszystko nagrane w rozległym pomieszczeniu. Mo-Fi celuje w naturalizm, wyważenie i zwiewność, ale samą średnicą potrafi dokopać. ADL idzie w nieco inną stronę – jest mniej dokładne i gorzej kontrolowane, ale zapewnia o wiele większy fun z muzyki, choć z lekko wycofaną średnicą włos nie jeży się na głowie. Góra to w Blue nie lada niespodzianka. Spodziewałem się lekko ostrych sopranów o dużej ilości, a w rzeczywistości dostałem bardzo lekką mieszankę bez żadnych sybilizacji. W H128 najwyższych częstotliwości jest dużo więcej, ale nie tak złagodzonych i opanowanych.

Poruszając jeszcze kwestię AMPa – pozwala nam on zaoszczędzić jakieś 35-45% mocy urządzenia, więc doskonale sprawdzał się w parze z N1. Wpływ na dźwięk był znikomy, choć czasami dało się odczuć lekkie podbicie wysokich składowych.

0

Podsumowanie

Debiut Blue na rynku słuchawek uważam za udany. Mo-Fi to słuchawki o bardzo rozległym zastosowaniu, bardzo dobrze wykonane, ciekawie wyglądające i dobrze wyposażone. Przeciwko nim przemawia tylko nie za dobry komfort użytkowania i słaba mobilność, ale za to świetnie spisują się jako słuchawki domowe. Przy sugerowanej cenie oscylującej w granicach 1300zł nie powinny mieć też kłopotu ze znalezieniem właścicieli, bo stosunek cena/jakość jest w nich naprawdę bardzo dobry.

Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

Uzależniony od kHz,

@iDafted
  • Mecenas Maciek Jasiński

    1300 za słuchawki?? trzeba miec w glowie naje***ne

    • Jakub Mocarski

      No to w takim razie dużo osób ma nie po kolei w głowie, bo każda z popularniejszych marek audio ma sprzęt w tej, a nawet dużo, dużo wyższej cenie. ;) A no i co najciekawsze – te słuchawki znajdują swoich właścicieli, a nie tylko zapełniają reklamówki.

      • Mecenas Maciek Jasiński

        ok. Podniecaj sie dalej…

        • krzysiekb92

          Komentarz na poziomie. Odpowiednia jakosc ma swoją cene.

          • Mecenas Maciek Jasiński

            Oczywiscie ze tak ale nie mazdego podniecaja słuchawki… nie martw sie podobnie mysle o AW

          • Jakub Mocarski

            Ale z audio to jest tak, jak z każdym innym hobby. Emocjonują cię zegarki? Ale jak to, Maurice Lacroix za 3400?? Trzeba mieć w głowie naje***ne. A może obiektyw za 2000?? Chyba tylko upośledzeni kupują te Lki Canona.

            Nie można być tak ograniczonym, Mecenasie. ;)

          • Mecenas Maciek Jasiński

            Ja to wiem.. tylko ile osob czytajacych je kupi? nie lpeiej zrobic recenzje czegos przystepnego? dokładnie ze wszystkim tu tak jest. Np darmowe aplikacje teraz juz nawet 2x dziennie. lepiej zrobic test, recenzje jednej a uzytecznej apki niz walic po 100 smieciowych

          • Jakub Mocarski

            Oprócz grona jabkofanów czyta nas trochę osób z for audio. :) Ale nie martw sie, niedługo pojawi sie coś przystępnego cenowo, niekoniecznie związanego z muzyka.

          • Mecenas Maciek Jasiński

            patrzac po komentach to czyta was 10 osob.

          • Michal

            Statystyki strony nie są żadną tajemnicą. Pojawią się one już w najbliższym czasie w dziale kontakt i współpraca. Na ten moment wygląda to następująco: 120.000 UU i prawie 500.000 wyświetleń strony miesięcznie. Pozdrawiam.

          • Mecenas Maciek Jasiński

            ok. jest sie czym chwalic

  • Andrew

    Bardzo dobre słuchawki to Logitech H80

  • AG

    Osobiście jestem zainteresowany tym modelem. Jednak ten dyskomfort mnie lekko odrzuca (posiadając parrot zik 2.0 szukam słuchawek do domu, które zapewnią mi ciepłe brzmienie na wysokim poziomie i oby były wygodni), dlatego mam dylemat miedzy tymi a bose QC 25. Wiem, że to inne rodzaje słuchawek, ale nie wiem czy wygra wygoda, czy brzmienie.

    • Jakub Mocarski

      Bose na pewno zapewnią lepszą wygodę, ale czy brzmienie? Na pewno będzie inne, tak jak zresztą inna jest ich konstrukcja.