A.25.11.2013
Brzydzę się piractwem

Gościnny wpis Jana Fabiana Woźniaka.

Nie lubię piractwa. Uważam, że jest złe i niemoralne. Jak każda kradzież. Kupuję płyty w Empiku. Zdarza mi się płacić za piosenki w iTunes. Legalnie ściągam płatne programy i gry w App Store. Płacę co miesiąc za konto premium w Spotify. Nabywam książki w Matrasie. Kupuję ebooki w Woblinku. Oczywiste dla mnie jest, że za te produkty, niezależnie od nośnika muszą zapłacić. A zdaje mi się, że należę do mniejszości. I to mnie szokuje i boli.

Ściągam bo jest za drogo!

Piractwo jest tak popularne, że każdy z nas ma wśród swoich znajomych, osoby które ściągają filmy z Torrentów i ebooki z Chomikuj. Ba, jest o wiele gorzej. Ja na rękach jednej ręki emerytowanego drwala, mogę wyliczyć znajomych, którzy deklarują, że nie piracą i nie tolerują piractwa. Ale nie o samo piractwo tu chodzi, a o postawę.

Wielokrotnie gdy próbuję wykazać komuś prostą zależność między ściąganiem z sieci, a okradaniem twórców, słyszę tłumaczenia, że pobiera Torrenty ponieważ filmy, muzyka i książki w wersji elektronicznej są drogie. Zawsze wyrażam wtedy zdziwienie. Drogie!?

W Polsce od kilku miesięcy działa usługa Spotify, która pozwala zupełnie legalnie słuchać muzyki z całego świata. Bez opłat posłuchamy muzyki przez kilka godzin w tygodniu i z reklamami. Za 9,90 zł giną reklamy i wszelkie limity, muzyki możemy słuchać na komputerze zawsze wtedy gdy mamy dostęp do internetu. Za 19,90 zł znikają wszelkie limity. Muzyki możemy słuchać również na smartfonach i tabletach offline.

Wiecie ile to jest 19,90 zł? To jest dokładnie tyle ile kosztuje jeden bilet studencki do kina Cinema City. 9,90 zł to jeden McWrap czy BigMac w McDonaldsie. Nadal uważacie, że to dużo?KindleOd zeszłego lata korzystam z Woblinka. Regularnie przeglądam katalog tej e-księgarni. Ceny książek są umiarkowane, rzadko kiedy przekraczają 30 zł, a w dodatku załoga Woblinka kilka razy w miesiącu wprowadza nową promocję lub zniżkę. Wystarczy przejrzeć ofertę by zorientować się, że średnia cena ebooka to około 15 zł. To mniej niż połowa papierowej książki kupowanej w Empiku czy Merlinie. Ostatnio zawiązali współpracę z należącym do J.K.Rowling Pottermore i udostępnili wszystkie części Harry’ego Pottera.

Pieniądze zagarniają wydawcy!

Najbardziej irytuje mnie próba obrony przed oskarżeniem o okradanie twórców, stwierdzeniem, że pieniądze i tak do nich nie trafiają, bo większość i tak zagarniają dla siebie wydawcy i wytwórnie. Owszem, zgadza się, tak właśnie jest. Ale trzeba pamiętać, że kiedy książkę ściągniemy z internetu, to autor nie dostanie nawet tych “marnych ochłapów”. Nie wolno też zapominać, że wydawcy i wytwórnie ponoszą wszystkie koszty produkcji i dystrybucji.

Stworzenie wersji elektronicznej nic nie kosztuje!

Nie wiem czy istnieje głupszy argument, ale, o zgrozo, często jest używany. Ludziom wydaje się, że wydanie ebooka nie kosztuje nic albo kosztuje zupełne grosze. Oczywistym jest, że odchodzą koszty druku, ale zostaje skład, korekta, ewentualne tłumaczenie. Koszty dystrybucji są zamienione na koszty utrzymania serwerów oraz informatyków obsługujących stronę internetową. O podobnych kosztach w przypadku usług streamingowych takich jak Spotify nawet nie wspomnę.

Nie stać mnie na kupowanie.

To argument, który też zdarza mi się słyszeć. Moja riposta jest zawsze prosta.
– Czy jeżeli nie stać Cię na odtwarzacz Blue-ray to wchodzisz do Media Marktu albo Saturna i wynosić kiedy nikt nie widzi?
Ale przecież to normalna kradzież! – słyszę.
Cieszę się, że się zgadzamy. – odpowiadam ze stoickim spokojem.

Ściągam bo wytwórnie są w zmowie cenowej!

Wydaje się, że każdy sposób by uzasadnić piractwo jest dobry. Ale i tutaj wystarczy przyrównać świat wirtualny do realnego, by wykazać brak logiki w rozumowaniu entuzjasty piractwa. Rozumiem, że gdy producenci odzieży są w zmowie cenowej, wchodzisz do House’a albo H&M i w szatni pakujesz ładne T-shirty do plecaka wyłożonego folią aluminiową?

Nie o piractwo tu chodzi, a o mentalność.

Nie sam proceder ściągania, wypalania i piracenia mnie najbardziej zadziwia, ale postawa osób, które w tym biorą udział. Próbują usprawiedliwić swoje działania na dziesiątki sposobów. Wszystko mogą powiedzieć byle tylko nie dopuścić do siebie myśli, że to co robią to zwykła kradzież.

A kradzież to jeden z najgorszych występków jaki można sobie wyobrazić. Okradając odbieramy prywatną własność, do której każdy z nas ma prawo. Okradając, odbieramy ciężko zarobione pieniądze.

Tekst pierwotnie został opublikowany na www.geekstyle.pl
Zdjęcie w tle pochodzi z www.wired.co.uk

Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

@
  • Kacper

    Witam!
    Od początku czytam artykuły na onetech. Są dobre i łasnie wszystko przedstawiaja. Z tym wpisem też się zgodze. Nie pirace, ale są rzeczy, które utrudniają kupowanie chociażby w AppStore. Mam konto Amerykańskie oraz mam Polskiego PayPala, gdy dodaje do apple id moj PalPal wyskakuje blad, ze konto musi być powiązane z Amerykańska karta. Z jednej strony mógłbym jakos pobrać wymarzonego Tweetota 3 przez jakis program i ukraść go, ale tego nie zrobie. Co za tym idzie nie mam zadnego sposobu, aby w szybki sposob stać się nabywcą tej aplikacji. Kiedyś jeszcze była szansa. Prosiłem znajomego, który miał polskie konto dawałem mu kase i mi kupował jak prezent. Teraz nie ma szans. Własnie dlatego tez duza ilosc osob kradnie, bo nie ma dostepu do chcoiazby mozliwosci zakupu.

    • Zgadzam się. Ja np. wciąż nie mogę kupować filmów w 1080p w polskim iTunes a bardzo bym chciał. Jednak patrząc jak najpierw Deezer wszedł do Polski, potem Spotify, Vevo i Disney z YouTubem to sądze, że obecnie tych barier mamy coraz mniej :)

      A co do Tweetbota 3 to wciąż go nie posiadasz a chciałbyś go mieć przez polskie konto tak?

      • Kacper

        Bardzo żałuje, że jeśli chodzi o kupowanie przez internet jesteśmy zacofani, ale to też troche wyna, że mało jest Polskich wytwórni, które to są w itunes. Jeśli chodzi o Polską muzyke, jeśli już można kupić muzyke to albo przez smsy, albo przez strone wytwórni, która to daje plik np. Rar do pobrania i ludzie przez to nie widzą dużej róznicy czy ściągną ten plik z internetu czy za niego zapłaca bo w fazie końcowej dostają to samo, a w itunes po zakupie piosenki mamy możliwość pobrania ją na wszystkie urządzenia online i jest to wygodniejsze. Myśle, że w Polsce to jeszcze potrwa ludzie muszą się do nowych rzeczy przyzwyczaić, aby zobaczyć, że to jest dobre. Na przykładzie paczkomatów, ktore u nas dopiero małymi kroczkami zdobywaja klientów.

        • A jakbym Ci dał gifta z mojego polskiego konta?

          • Kacper

            No w takim wypadku to by podziałało. Było by mi bardzo miło :> Tylko powiedz mi w jaki sposób mógłbym się odwdzięczyć :P ?

          • Wyślij mi maila (www.adrianchudek.com)z danymi to Ci fundnę na mikołajki ;) Dzień dobroci OneTech :)

          • Kacper

            Wow dziękuje bardzo, jestem zaskoczony. Dzięki !

  • Endzio

    @adrianchudek:disqus Też brzydzę się piractwem.Z muzyką i filmami jest inaczej niż z grami. Według polskiego prawa jeśli AUTOR lub wytwórnia udostępniła film lub muzykę w internecie to możemy sobie ściągnąć np. na iPhona.

    • Nie znam się na polskim prawie, ale tu nie chodzi o to co można, ale o to co powinno się robić by wspierać twórców :)

      • Endzio

        Masz rację.

    • Większość artystów nie udostępnia swojej twórczości na wolnej licencji w sieci. To są pojedyncze przypadki i nie mają związku z tekstem… więc o co chodzi?

  • Myślę, że sam problem nie leży w kwestii tego czy się brzydzimy piractwem. My, możemy się brzydzić, możemy również uczyć tego swoje
    dzieci, wymagać od nich poszanowania cudzej pracy i własności. To w domu.

    W pewnym momencie zderzamy się jednak z przykrą rzeczywistością polskiej mentalności.

    Osobiście kilka lat temu „zlegalizowałem” się całkowicie. Gdzieś, w okolicach 2004 zmieliłem – dosłownie, kilkaset nagrywanych CD z muzyką, kupiłem gramofon, przeszedłem na Linuxa, wywaliłem wszystkie pirackie gry. Potem kupiłem Windowsa – tylko dla World Of Warcraft. W końcu gdzieś w 2006 kupiłem pierwszego MacBooka.

    Co na to rzeczywistość w której żyję?

    Ano to, że w szkole uczą informatyki na Windowsie i Office, to że w CV’ce jak nie wpiszesz „znajomość pakietu Microsoft Office” to nie przyjmą Cię do roboty – upraszczam, wiem. To, że we wszystkich urzędach pracują na Office. To, że do napisania listu do cioci musi by Word – bo inaczej się nie da.

    Nie, nie mam nic do Microsoftu. Uważam, że mają fajny system z potężnym pakietem biurowym. Jednak nie każdy chce go używać lub nie każdego
    stać na wydanie kilku stówek na soft dla dzieciaka do szkoły. Pani Krysia z
    biura również nie ma pojęcia o tym, że istnieje darmowe oprogramowanie. W pracy ma Windowsa z Office to w domu też musi. Bo inaczej nie potrafi. Ale Pani Krysia nie wyda kilku stówek na soft.

    I tutaj zaczyna się błędne koło. W ilu firmach używa się Linuxa, w ilu szkołach uczy się na OpenOffice? Niestety w moim mieście w niewielu. Skoro już ściągnąłem (ukradłem) Office to reszta leci…

    Muzyka? Ok. O streamingu wie młodzież i osoby zainteresowane
    nowymi mediami. Moi znajomi „ci nie technologiczni” z rocznika 70-79 nie wiedzą
    nic na temat możliwości streamowania muzyki. Nie mówię już o starszych. W Polsce to jednak świeży temat.

    Kwestia zarobków to też ważny problem. Ceny muzyki, nowych gier (pomijam kwestie klasyki CDP, którą kiedyś dało się kupić tanio) i programów mamy
    europejskie, a zarobki już niekoniecznie.

    Dzieciaki w szkole mówią o nowych grach, w telewizji reklamuje się nowości, w internetach czyta się o hitach, a te często kosztują po 150-200 zł. Dla dużej części naszego społeczeństwa to 10% miesięcznego wynagrodzenia.
    Myślicie, że Ci ludzie to kupią, skoro szkoła i praca uczy ich, że do życia potrzebują Office, którego ukradli – wiem, znów upraszczam, jednak mentalności nie da się zmienić w 10 czy 20 lat.

    Myślę, że skoro pokolenie naszych rodziców było wychowane na
    wspólnym dobrze narodu, z którego każdy czerpał ile się dało i kieszenie
    pozwoliły, my (30 – 40 latkowie) powoli staramy się to zmieniać, to może nasze
    dzieci będą już potrafiły poszanować cudzą własność i wartość intelektualną. Jednak pokazujmy im, że do napisania listu nie potrzebują Worda, a do przycięcia zdjęcia Photoshopa. Niestety szkoła im tego nie pokazuje, więc nie oczekujmy w tej materii szybkich zmian.

    Dużo tego wyszło, mam nadzieję że ktoś dotarł do końca.
    Pozdrawiam, Darek

    • Ja dotarłem do końca :) Mądry z Ciebie człowiek. Ja np pokazałem mojemu tacie, że nie trzeba kraść by móc słuchać muzyki. Zaprezentowałem mu Spotify i od tamtej pory regularnie płaci 19,99zł :) Myślę, że młodzi ludzie powinni edukować tych starszych, mniej na czasie z nowinkami technologicznymi bo 20zł msc to na prawdę niska cena. I myślę tak samo jak ty, że dopiero za 10/15 lat nauczymy się genetycznie, że piractwo jest złem :)

      • Myślę, ze to nie kwestia mądrości (nie uważam się za mądrzejszego od innych, których znam – ale dziękuję za miłe słowo) tylko wrażliwości. Wystarczy spojrzeć na świat dystansu. Sam nie kradnę bo nie chcę być okradany. Nie niszczę bo nie chcę aby niszczono moje. Nie hejtuję bo nie chcę być hejtowany. To takie proste a jakie trudne zarazem.

        • Znam to doskonale. „Nie rób drugiemu co Tobie nie miłe”.

  • hardkor968

    Przecież to głupie. Pobierając z sieci to tak jakbym nie kupił, jakby nie było transakcji. Czyli producent nic nie zyskuje i nic nie traci. Gdzie tu kradzież?! Poza tym choćby taki ebook kosztował nawet 1zł to zawsze można wydać to na np jedzenie. Osobiście popieram piractwo, a jak ktoś jest na tyle durny żeby płacić za coś co można mieć za free to pozdro…

  • hardkor968

    Przecież to głupie. Pobierając z sieci to tak jakbym nie kupił, jakby nie było transakcji. Czyli producent nic nie zyskuje i nic nie traci. Gdzie tu kradzież?! Poza tym choćby taki ebook kosztował nawet 1zł to zawsze można wydać to na np jedzenie. Osobiście popieram piractwo, a jak ktoś jest na tyle durny żeby płacić za coś co można mieć za free to pozdro…

  • AgWójcik

    Takie piractwo w internecie jest na ogromną skalę. To bardzo przykre. Jest przecież w dzisiejszych czasach wiele sposobów na legalny zakup treści cyfrowych – też z licencją do użytku komercyjnego. nie chcę się narzucać z jakąś reklamą czy coś. ale przy okazji zainteresowania funduszami unijnymi usłyszałam o powstającej
    akcji http://bitsy.pl/. ogólnie chodzi o miejsce gdzie łatwo i szybko będzie można sprzedawać i kupować treści cyfrowe jak e-booki, zdjęcia, firmy. Uważam jest to godne polecenia innym. Ja przyglądam się z zainteresowaniem

  • rado

    Przykład Spotify jak najbardziej jest dobry wreszcie ktoś poszedł po rozum do głowy i myślę, że zakończył tym piractwo muzyki. Czekam teraz na podobne rozwiązania dla e-booków i filmów seriali. Uważam że kwota 20 zł za m-c dostęp jest jak najbardziej adekwatna zarówno dla muzyki, filmów czy książek. Czekam też na rozwiązanie internetowej biblioteki e-booków, gdzie za drobną kwotę będzie można wypożyczyć książkę na określony czas po czym ona ulega destrukcji.
    Co do seriali jest już Netflix i opcja 4 kumpli za max pakiet to 13 zł na kumpla jest uczciwa, ale 52 zł na osobę to już trąca o przesadę, Kierunek Spotify jest tym, który zabije piractwo, tyle że wydawcy muszą do tego dojrzeć.