Krzysiek Borek29.01.2017
Fatal Grips – test i recenzja

Na pewno nie jestem profesjonalnym graczem i nie mam nic do wklęsłych drążków analogowych dostępnych w kontrolerze DualShock 4, ale zanim kupiłem konsolę w sieci, czytałem o nękającym je problemie. Jakim?

Według internautów guma schodziła z nich po paru miesiącach użytkowania, a jak było w moim przypadku?

Kupiłem używaną konsolę, więc liczyłem się z lichym stanem wizualnym kontrolera, ale po sprawdzeniu zawartości pudełka zauważyłem, że drążki analogowe są nietknięte. Poza tym nie przejmowałem się głosem internautów, ponieważ jednej osobie problem może się pojawić, a kolejnej nie.

Przez większość czasu grałem bez nałożonych nakładek na drążki i nie miałem problemów podczas grania w gry akcji, gdzie wymagane jest strzelanie do przeciwników, ale z drugiej strony chciałem sprawdzić, jak sytuacja będzie wyglądała po nałożeniu dedykowanych nakładek. Na pierwszy ogień poszedł produkt firmy Speedlink. Podczas testów i dalszego użytkowania nie zauważyłem problemów, ale drążki straciły wklęsłą naturę i znowu były wypukłe, jak w DualShocku 3. Dodatkowo niemiłosiernie zbierały brud. Właśnie wtedy zdecydowałem, że obejdę się bez nich.

Później przeglądałem wiele podobnych produktów w sieci i spodobały mi się nakładki Kontrol Freek, ale są bardzo drogie, a ich dostępność jest ograniczona do Stanów Zjednoczonych, więc przy ewentualnym zamówieniu czas oczekiwania na paczkę wyniósłby miesiąc lub dwa. Właśnie dlatego zdecydowałem się na zamówienie darmowych próbek nakładek Fatal Grips, choć musiałem pokryć koszty przesyłki wynoszące 12,40 zł (2,49 funta). 

Na paczkę nie musiałem długo czekać, ponieważ dotarła do mnie tydzień po złożeniu zamówienia. Opakowanie nie należy do największych i jest schludne, oprócz dwóch par nakładek dostałem również naklejkę z logiem producenta, która jest dodawana do każdego zestawu. W momencie składania zamówienia do wyboru były nakładki w kolorze żółtym i biało-czarnym.

Postanowiłem, że wypróbuje je na każdym z kontrolerów, które mam, żeby sprawdzić, jak działają. Najważniejsze, że są wklęsłe, więc teoretycznie nadal miałem do czynienia z tym samym typem drążka analogowego, ale zmiany (na lepsze) wyczułem od razu i mniej czasu zajęło mi przyzwyczajenie się do nich. Początkowo miałem problemy z ich nałożeniem, ale przy nakładaniu kolejnych znikły. Wykonane są z gumy, a palce leżą na nich lepiej podczas grania niż bez.

Najlepiej sprawdzają się w grach, gdzie od gracza wymagane jest strzelanie do przeciwników. Właśnie dzięki nim poprawiłem celność w The Division i paru innych grach (MGS V The Phantom Pain, Metro Last Light Redux). W ogóle się nie brudzą, nawet gdyby to wystarczy je zdjąć, włożyć pod kran, wysuszyć i na nowo założyć na drążki analogowe kontrolera.

Najbardziej docenią ją wymagający od siebie gracze, do których z pewnością się nie zaliczam. Ponadto guma z drążków jest przez nie chroniona, więc nie trzeba się martwić, że się wytrze lub nagle zaczną się robić w niej dziury.

Podsumowanie

Osobiście mogę grać bez nakładek na drążki analogowe, ale przez ostatnie tygodnie zdążyłem się do nich przyzwyczaić i rzeczywiście robią różnicę. Są zdecydowanie lepsze od produktu Speedlink sprawiającego, że czułem się, jakbym grał na DualShock 3. Właśnie dlatego zdecydowałem się je ściągnąć po niecałym miesiącu.

Fatal Grips są bardziej przemyślane i może wyglądają na mega tani produkt, ale dla mnie liczy się komfortowa gra, którą zapewniają mi nakładki. Ich największym atutem jest niska cena, ponieważ za niecałe 3 funty można znaleźć interesujące wzory. Zdaje sobie sprawę z tego, że to nie produkt dla większości, ale mnie i znajomemu przypadł do gustu, a to liczy się najbardziej.

Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

The Sins never die

@krzysiek_borek
  • 3denary

    Mam takie. I powiem że po pewnym czasie ściąłem te wystające „kropki” nożyczkami prawie do równego. Po 6-8 godzinach grania np w Dying Light gdzie do biegania postaci trzeba odchylić gałkę i trzymać ją wcisniętą… wbijają się w palec :)

    • krzysiekb92

      Mi to nie przeszkadza, choć na początku miałem problem z przyciśnięciem drążka, żeby wymusić bieg postaci w The Division, teraz wszystko w porządku. W Dying Light również mi to nie przeszkadza, a gram sporo ze znajomymi.

      • 3denary

        Wiadomo każdy jakoś tam inaczej pada trzyma. Mi na początku nie przeszkadzało ale po paru sesjach kilku(nasto) godzinnych jednak zaczęło mnie drażnić :)
        P.S. Jakieś spotkanko w Dying Light? :)