Krzysiek Borek01.02.2017
Gravity Rush 2 – recenzja

Pierwsza odsłona przygód Kat władającej grawitacją przypadła mi do gustu i z zainteresowaniem czekałem na sequel. Pobrałem nawet wersję demonstracyjną, ale zanim się rozgrzałem, musiałem zakończyć grę. Dlaczego?

Demo nie było zbyt długie, ale przynajmniej zobaczyłem, czego można się spodziewać po kolejnej części i już wtedy wiedziałem, że się nie zawiodę.

Początek gry nie napawa optymizmem, ponieważ główna bohaterka nie ma swoich nadprzyrodzonych zdolności, ale to świetna odskocznia od ciągle tej samej i świetnej mechaniki rozgrywki. Zaczynamy od wydobywania kryształów bez mocy, które wraz z rozwojem akcji zaczynają do nas powracać.

Podobał mi się otwarty świat w pierwszej części, jednak w przypadku sequela mamy do czynienia z epizodyczną rozgrywką. Większość zadań (głównych i pobocznych) dzieje się wokół miejsca wydobycia kryształów. Kat nadal łamie prawa grawitacji, więc będziemy w stanie latać, chodzić po ścianach, walczyć z Nevi, ale zauważyłem, że brakowało mi uroku Hekesville.

Na szczęście nowe miejsce akcji jest zdecydowanie większe od poprzedniego, wszystko za sprawą świetnej oprawy wizualnej Jirga Para Lhao. Dodatkowo widać tutaj różnicę w zasobności portfeli mieszkańców, bogaci żyją ponad chmurami, podczas gdy biedni muszą zadowolić się miejscami pod nimi. Świat jest większy, choć początkowo trudno to zauważyć, mamy do dyspozycji wiele alejek, sklepów i wiele innych obszarów tętniących życiem. To miasto wygląda zdecydowanie lepiej w porównaniu do Hekesville z pierwszej odsłony i przede wszystkim to fascynujące miejsce do zwiedzania.

Dzięki rozmiarom świata mamy większe pole manewru podczas rozgrywki, a główna bohaterka zostaje uwikłana w „walkę” klas społecznych, co jest widoczne od samego początku. Podczas wykonywania zadań będziemy pełnić różne role, ponieważ Kat wcieli się w strażaka, rewolucjonistkę i wiele innych person. Poza misjami związanymi z główną osią fabularną możemy zająć się wykonywaniem mniej znaczących zadań (pobocznych), zaczynając od roznoszenia gazet, a kończąc na pomaganiu w wydobyciu kryształów i walkę ze skarabeuszami (Nevi). Ponadto nie zapomniano o dodaniu wyzwań (zadań na czas) i zawartości dla wielu graczy, co sprawia, że ciężko nudzić się podczas grania.

Gravity Rush 2 cały czas zachwyca, ponieważ dziwiłem się na każdym kroku nowymi mocami Kat, które poznałem podczas rozgrywki. Teoretycznie jest ich mało, ale praktycznie kopniaki grawitacyjne i pole statyczne do rzucania odłamkami skał w przeciwników nadają się idealnie do siania zamętu na polu walki. Walka nie jest rozbudowana, ale nawet tak mały wachlarz możliwości jest w stanie urozmaicić rozgrywkę pod warunkiem, że stosujemy różne taktyki walki. Raz można walczyć w zwarciu, innym razem głównie z dystansu, co przydaje się na większych przeciwników. Od czasu do czasu pojawia się również atak specjalny, którym należy wykończyć bossa po zniwelowaniu jego paska zdrowia do zera.

Lokacje również są zróżnicowane, szczególnie te, w których otrzymujemy nowe moce. Może nam się wydawać, że odkryliśmy wszystko, a chwilę później okazuje się, że to jeszcze nie koniec. Czasem może nam się wydawać, że nic nas nie zaskoczy, a okaże się, że tak naprawdę nic nie wiemy. Produkcja Japan Studio ma swoje momenty niektóre są lekkie (czasem nawet nużące), ale wynagradza to graczowi za sprawą walk z bossami i ważnymi dla fabuły momentami. Gravity Rush 2 okazuje się wtedy przewidywalną przygodą, a zakończenie was nie odwiedzie od takiego myślenia.

Nie ma róży bez kolców, znalazły się również problemy, jednym z nich może być zadanie wymagające od gracza skradania, a Kat nie jest w tym najlepsza, wliczając w to moce, którymi włada. Jednak najwięcej problemów sprawa kamera, szczególnie podczas manipulowania grawitacją. Mnie kamera denerwowała głównie podczas starć z bossami, często przez to ginąłem i powtarzałem dany skrawek misji. W takiej sytuacji nie pomaga również automatyczne nakierowanie na cel podczas ataków w zwarciu lub dystansowych. Ulepszanie umiejętności nie powinno być parte o zbieranie kryształów, które nie jest zbyt interesujące w porównaniu do wykonywania zadań pobocznych lub walk z przeciwnikami.

Jestem w stanie wybaczyć wiele, to chyba dlatego, że optymistyczne podejście do życia Kat widać praktycznie wszędzie i dotyka ono również bliskie jej osoby, a przerywniki wykonane w formie komiksu są genialne. Jasne wiele innych gier jest nastawione na znajdźki w postaci kostiumów lub zdjęć, ale w przypadku Gravity Rush 2 są to naturalne elementy rozgrywki. Oprawa wizualna jest świetna, a niektórym może się wydawać, że potencjał PlayStation 4 jest niewykorzystany. Zapewniam was, że to najlepiej wyglądająca gra w stylu cel shading i nawet w 1080p jest urocza. Niestety nie mogę tego samego powiedzieć o wersji dla PlayStation 4 Pro, ponieważ nie mam tej konsoli i monitora/telewizora 4K.

Podsumowanie

Gravity Rush 2 bez wątpienia jest rozbudowaną częścią pierwowzoru, ale zdecydowanie większą. Widać, że sequel ma własną tożsamość i jest realistyczny. Pierwowzór wprowadził nas w świat głównej bohaterki, mechanikę walki, kontrolę grawitacji i nowe podejście do akcji, a druga część idealnie je ze sobą łączy.

Ja z grą bawiłem się świetnie i mam wrażenie, że zaskarbi sobie serce niejednego gracza. Właśnie dlatego kupiłem PlayStation 4, w końcu konsola Japońskiego koncernu ma świetne gry na wyłączność, a to one stanowią o sile danej marki.

Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

The Sins never die
@krzysiek_borek