Krzysiek Borek18.12.2017
Indygo – recenzja

Jestem graczem konsolowym, ale nie zmienia to faktu, że od czasu do czasu pogram na komputerze. Niedawno nadarzyła się ku temu okazja dzięki intrygującej grze Indygo.

Do tej pory nie zagłębiałem się w temat jakim jest depresja, ale ograna przeze mnie gra studia Pigmentum Game Studio idealnie obrazuje ten stan emocjonalny. Akcja toczy się w jednej lokacji, jest nią pokój malarza cierpiącego na depresję. Nie opuszczał go od miesięcy, a jego jedyną odskocznią jest ukochana Anna.

Do eksploracji jedynej lokacji zastosowano system wskaż i zaznacz (point and click), pozwalający również na interakcję z obiektami. Pokój również można nazwać bohaterem gry, ponieważ jego kolorystyka ulega zmianom, które zachodzą również w postaci, którą sterujemy.

Większość rozgrywki skupia się na szukaniu trudno dostępnych elementów rozrzuconych po pokoju, które pomogą bohaterowi osiągnąć zamierzony cel. Cel będzie się powoli unaoczniał dzięki notatkom, listom i dziennikom Thomasa. Każdy z elementów pojawia się podczas narracji, a zadaniem gracza jest ułożenie wszystkiego w spójną całość.

Bardzo spodobała mi się oprawa graficzna, pomimo prezentowania różnych stadiów depresji. Oprawa graficzna, ścieżka dźwiękowa poza opowiadaniami Thomasa to małe mistrzostwo świata. Zazwyczaj wyłączałem lektora, ponieważ wolałem sam czytać notatki, dzienniki itp. To opcjonalna możliwość i można ją włączyć lub wyłączyć dopiero po rozpoczęciu wczytywania się w notatki, dzienniki i listy. Zawsze wyłączałem lektora, ponieważ czytał wszystko wolniej, co mnie denerwowało.

Indygo zawiera wiele rozmaitych zakończeń zależnych od podjętych przez gracza decyzji. Nawet podstawowe czynności podczas depresji mogą przerastać człowieka. Widać to w szczególności, gdy mamy do wyboru malowanie lub słuchanie muzyki. Wybory są bardzo ważne, ponieważ oddziałują na późniejszy stan emocjonalny bohatera. Właśnie od tego zależne są odpowiedzi na listy, wiele z nich może nie być dostępna przez źle podjętą decyzję.

Nie spędzicie zbyt dużo czasu z Indygo, w szczególności gdy skorzystacie ze wskazówek. Na szczęście można ukończyć grę wiele razy. Wiedząc gdzie są dane przedmioty możemy skrócić czas rozgrywki, wybrać inne czynności do wykonania i sprawić, że kolejna sesja zakończy się szczęśliwie.

Podsumowanie

Ciężko powiedzieć, żebym się cieszył podczas ogrywania Indygo. Wszystko z powodu tematyki i podejścia do depresji. Dzięki rozgrywce widać w jaki sposób powinny postępować osoby z zewnątrz i czego nie powinny robić, gdy ktoś z ich bliskich przechodzi depresję. Indygo nie należy do najdłuższych gier, nie jest również radosne, ale warto sięgnąć po grę, żeby pośrednio przekonać się, jak wygląda stan emocjonalny osoby z depresją.

Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

The Sins never die
@krzysiek_borek