Krzysiek Borek04.07.2017
Ładowarka Aukey z Quick Charge 3.0 – test i recenzja

Prawie 3 miesiące temu wyjechałem niespodziewanie do Anglii i moim jedynym środkiem ładowania baterii był powerbank BlitzWolf z Quick Charge 3.0.

Wiadomo, że jego pojemność pozwala na jedno naładowanie baterii i byłem zmuszony używać zasilacza Chromecasta 2 do ładowania baterii. 3 lub 4 godziny ładowania od 0 do 100% to zdecydowanie za długo i zdecydowałem się na zakup ładowarki firmy Aukey z szybkim ładowaniem.

Wygląd i jakość wykonania

Za każdym razem wybieram ładowarki z jednym portem USB, ponieważ nie chcę być w sytuacji, gdy jedna ładowarka jest zbyt duża i nie pozwala podpiąć kolejnej obok. Quick Charge 3.0 potrzebuje więcej mocy, więc właśnie dlatego rozmiar jest większy w porównaniu do ładowarek z QC 2.0. Na szczęście nadal jest lekka i można wziąć ją ze sobą wszędzie, ale wtedy problemem mogą okazać się widelce, których nie da się schować. Dla mnie to żaden problem, ponieważ ładowarka jest cały czas wpięta do gniazdka, ale inni użytkownicy będą musieli na nie uważać. Na pewno nie będziecie chcieli ich wygiąć, a co za tym idzie uszkodzić ładowarkę.

Jak już wspominałem, ładowarka ma jeden port USB A wspierający Quick Charge 3.o, a jej wygląd jest standardowy. Podoba mi się to, że obudowa jest wykonana z matowego tworzywa sztucznego, ponieważ odciski palców nie są na niej widoczne. Nie, żeby mnie to denerwowało w przypadku produktu, który ciągle leży w domu, ale lepiej, żeby odciski nie były widoczne. Informacje z FCC i o Quick Charge 3.0 są w kolorze białym, ale nie rzucają się przesadnie w oczy. Najważniejsze, że konstrukcja jest zwarta i produkt na pewno nie ulegnie uszkodzeniu z biegiem czasu.

Ładowarka AUKEY nie jest przesadnie szersza i wyższa w porównaniu do innych ładowarek i nie uniemożliwia dostępu do gniazdka wyżej lub obok. Wiem, że niektórzy użytkownicy zwracają na to uwagę, ponieważ mają więcej niż jedno urządzenie do naładowania. Trzeba na to uważać, biorąc pod uwagę, że w tym modelu mamy wyłącznie jeden port USB A,  więc nie naładujemy większej ilości urządzeń jedną ładowarką.

Użytkowanie

Używałem jej od powrotu do kraju (Polski) ze swoim Xiaomi Mi 5s i Redmi 4X (siostrzeńca). Czas ładowania w przypadku pierwszego z nich wyniósł (od 7 d0 100%) 1h 20 min, a Redmi 4X (od 28 do 100%) ładował się 1h 30 minut. Jestem zadowolony z rezultatu, ponieważ wcześniej musiałem czekać 3 lub 4 godziny, więc czas ładowania skrócił się o 2 – 3 godzin. Pamiętajcie, że Quick Charge 3.0 mocno nagrzewa baterię i wysoka temperatura jest odczuwalna na początku ładowania, ale to normalne w przypadku tej technologii. Redmi 4X w ogóle się nie nagrzewał podczas ładowania, więc wypada pod tym względem lepiej, ponieważ w ogóle nie wykorzystuje technologii Quick Charge 3.0 pomimo jej obecności w Snapdragonie 435.

QC 3.0 jest wstecznie kompatybilne z poprzednią wersją, a ładowarka sama dostosowuje napięcie do ładowanego w danym momencie urządzenia, więc nie musicie się martwić o uszkodzenie baterii lub smartfona/tabletu. Jedyną różnicą będzie dłuższy czas ładowania w porównaniu do Quick Charge 3.0 i będzie to jedyna wada ładowarki.

Do ładowania używałem kabla microUSB z zestawu (ładując Redmi 4X) i USB C AmpCore BlitzWolf (ładując Mi 5s). W obydwu przypadkach nie ma mowy o przegrzewaniu, przeciążeniu lub zapaleniu się smartfonów. Wszystko dzięki odpowiednim zabezpieczeniom zastosowanym przez Aukey. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ładować nią laptopy pod warunkiem, że macie odpowiedni kabel.

Podsumowanie

Obecnie ładowarka, którą kupiłem na Amazonie kosztuje 8,99 funta, a jej cena z wysyłką do Polski wyniosła 13,05 funta (63 zł). Cena nie jest wygórowana biorąc pod uwagę możliwości ładowarki Aukey. Ja jestem w pełni zadowolony z zakupu, ponieważ uwielbiam szybkie ładowanie, gdzie po godzinie mogę znowu cieszyć się smartfonem.

Wcześniej musiałem długo czekać na naładowanie Mi 5s, więc ciężko nie być zadowolonym z zakupu. Mam nawet wrażenie, że Aukey szybciej ładuje baterię w porównaniu do ładowarki BlitzWolf, którą mam w Polsce.

Ładowarkę możecie zamówić tutaj.

Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

The Sins never die
@krzysiek_borek
  • Mareu Rezepian

    Daj test następnym razem do przeczytania pani od polskiego, co?