Krzysiek Borek10.02.2015
Monument Valley – recenzja gry

Bez wątpienia spędziłem mnóstwo czasu, grając w różnorodne gry. W końcu doszedłem do wniosku, że dzielą się one na dwa gatunki. Jeden z nich dostarcza nam niecodzienną rozgrywkę, która jest wymagająca, a po ukończeniu danej pozycji mamy z tego satysfakcje. Z drugiej strony mamy produkcje, które tylko i wyłącznie sprawiają frajdę i po ukończeniu zapominamy o grze, a jak jest z Monument Valley?

Oba typy mają swoich zwolenników i przeciwników, wielu graczy lubi obydwa typy, choć gdy jeden z nich góruje nad drugim, a gracz nie raz nie zwraca na to uwagi. Dlaczego o tym wspominam? Wielu osobom Monument Valley nie będzie odpowiadać.

W Monument Valley sterujemy poczynaniami cichej księżniczki. Do pokonania mamy 10 lokacji, a nasza „moc” rozpoczyna się i kończy na sterowaniu częściami danej lokacji. Możemy rotować perspektywą, a także przesuwać część lokacji. Nie dajcie się zmylić, nie wszystko wykonane jest w trójwymiarze. Pomimo że jedna część poziomu łączy się z kolejną, nie powinno tak być z powodu trójwymiaru. Jeżeli graliście kiedykolwiek w Echochrome lub Fez, będziecie wiedzieć czego oczekiwać od tej produkcji. Rozgrywka bazuje na przekładaniu części lokacji tak, aby ukończyć dany poziom, a każdy z nich nie należy do trudnych. Służą one bardziej do przejścia niż podziwiania widoków, czy oprawy audio – wizualnej.

M

Jest się, z czego cieszyć, gra zachwyca oprawą wizualną, nie ma dwóch takich samych lokacji. Wszystkie różnią się od siebie, w każdej z nich zmieniają się ścieżki, którymi podążamy. Spoglądanie na poruszające się elementy to przyjemność. Jeden z ostatnich poziomów jest czymś w rodzaju odtwarzacza muzyki, gdy zaczynamy poruszanie ruchomymi obiektami lokacji. Nie tylko grafika wygląda oszałamiająco, dźwięk to też małe mistrzostwo świata. W grze nie ma zbyt wielu dźwięków, ale są one dobrze dobrane. Jedyne, co usłyszymy podczas rozgrywki to dźwięki poruszających się obiektów lub przeciwników. Zdecydowanie polecam rozgrywkę ze słuchawkami na uszach/w uszach.

m1

Fabuła występująca w produkcji jest ciężka, mało tutaj rozmów. Każda z lokacji ma kartę na, której są podstawowe informacje, ale by zagłębić się w fabułę należy rozgryźć występujące w grze symbole. Do końca nie wiemy, co się dzieje, a zakończenie gry nie jest jednoznaczne i długo zastanawiałem się, co producent chciał przekazać graczowi. Po zniknięciu napisów końcowych znowu rozpocząłem rozgrywkę, a mało która gra jest tego warta.

Monument Valley to przyjemna gra, wątpię żeby ktoś nie mógł przejść danej lokacji. Wszystko zajęło mi godzinę z „groszami”. To nie dużo czasu na ukazanie całkowitego potencjału mechaniki produkcji, choć biorąc pod uwagę wykonanie i historię to wystarczający czas. Nie potrzeba więcej czasu, aby zagłębiać się w ten tytuł. Jeżeli chodzi o ponowne podejście do gry, to pozostawiam wam, wszystko jest zależne od danego gracza.

Podsumowanie

Gracze, którzy cenią doświadczenia płynące z gry powinni od razu sięgnąć po ten tytuł. To uczta dla zmysłów jest tajemnicza i daje dużo do myślenia. Rozgrywka nie jest szybka i w przypadku tej gry to nawet dobrze, nie trzeba się spieszyć. Z drugiej strony gracze lubujący się w innych tytułach nie przełkną tego. Rozgrywka jest inteligentna, ale pewnie większość z was już to widziała, gra jest naprawdę krótka.

Gra jest warta swojej ceny, a jeżeli mieliście z nią do czynienia dajcie znać, co o niej myślicie.

Ocena: 5/5

Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

The Sins never die
@krzysiek_borek