Krzysiek Borek29.07.2015
Motorola Moto G (2015) oficjalnie zaprezentowana

Wczoraj na specjalnej konferencji Motorola zaprezentowała nam 3 nowe smartfony – Moto X Style, X Play i trzecia generacja Moto G. Dziś zajmiemy się tym ostatnim.

IMG_0421

O nowej Moto G już przed konferencją wiedzieliśmy niemal wszystko, ale warto było czekać na prezentację. Motorola oficjalnie potwierdziła wyposażenie standardowego modelu w LTE, do tej pory tak nie było. Da się zauważyć, że większość producentów często tnie na tym koszty, ale nie tym razem, nie w przypadku Moto G.

IMG_0424

Moto G nadal korzysta z 5 – calowego wyświetlacza o rozdzielczości 720p, choć największe zmiany zaszły na zewnątrz, wzornictwo zostało zainspirowane obydwoma modelami X. Przyszły właściciel może nawet spersonalizować wygląd według własnych wytycznych, dzięki Moto Maker. Pozwala to w głównej mierze zmienić kolory urządzenia mobilnego — usługa dostępna jest od 2013 roku (do dziś tylko dla Moto X).

IMG_0434

Co wewnątrz? Moto G wyposażono w Snapdragona 410, taktowanego 1,4GHz, co pozwoliło na implemetancję LTE. Zdjęcia wykonamy aparatem głównym z 13MPix matrycą, znanym z… Nexusa 6, choć jest on odpowiednio zoptymalizowany pod Moto G, a według producenta to „najlepszy” aparat w tej klasie. Sprzęt dostępny jest w dwóch konfiguracjach 1GB RAM i 8GB na dane i 2GB RAM i 16GB na dane, choć obydwa posiadają czytnik kart microSD, przedni aparat z 5MPix matrycą i podstawową ochronę przed wodą. Działa na podstawie Androida 5.1.1, którego Motorola trzyma nadal, jako czystą wersję z drobnymi dodatkami od siebie.

IMG_0433

Motorola przyznaje, że druga generacja Moto G okazała się sukcesem, tegoroczny model niespecjalnie zmienia tę sprawdzoną formułę. W końcu mamy LTE w standardzie, a Motorola przyrzeka, że zdjęcia wykonane aparatem będą naprawdę dobre. Cena za model z 8GB na dane wynosi $179,99 – taka sama cena, jak poprzedników — to pozwoli Motoroli na zyskanie kolejnych fanów i utrzymanie obecnych przy swoich produktach.

Źródło: Youtube
Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

The Sins never die

@krzysiek_borek