Krzysiek Borek02.01.2018
Nacon Revolution Pro Controller 2 – test i recenzja

Nacon podczas wakacji w zeszłym roku wprowadził do sprzedaży kolejną generację kontrolera Revolution Pro.

Pierwszej generacji w ogóle nie używałem, ale udało mi się otrzymać poprawioną wersję do testów.

Zawartość opakowania

Opakowanie w porównaniu do kompaktowego wygląda okazalej. Poza kontrolerem otrzymujemy naklejki, odważniki, 3 metrowy kabel, dokumentację i kartę gwarancyjną. Miłym dodatkiem jest również obecność pokrowca, w którym można przechowywać kontroler. W pokrowcu znajdziemy również ściereczkę do czyszczenia Revolution Pro Controller 2.

Wiem, że najważniejszy jest produkt, ale bardzo spodobało mi się pudełko Revolution Pro Controller 2, ze względu na magnetyczne zamknięcie, więc otwieranie i zamykanie pudełka to czysta przyjemność.

Wygląd i jakość wykonania

Revolution Pro Controller 2 takie samo ułożenie drążków analogowych, co kontroler od Xboksa 360 lub One. Z prawej strony umieszczono charakterystyczne dla PlayStation przyciski, nie zapomniano również o panelu dotykowym, przycisku Share i Options. Pod panelem dotykowym znajduje się przycisk początkowy (PlayStation), jeszcze niżej ulokowano pasek świetlny.

Ten ostatni nie jest kompatybilny z kamerą PlayStation i goglami, więc nie ma mowy o kalibracji PS VR. W Ustawieniach systemowych nie można zmienić jasności paska ani głośności, ponieważ Nacon nie umieścił głośnika w swoim kontrolerze. Jedyne, co można zrobić w Ustawieniach kontrolera to włączyć lub wyłączyć wibracje, bo domyślnie są wyłączone.

Na spodzie umieszczono dodatkowe przyciski, trzy są odpowiedzialne za zmianę trybów (dwa dla konsoli, jeden dla komputera). Obok umieszczono przycisk odpowiedzialny za uruchomienie profili (o tym później). Najniżej ulokowano dodatkowe przyciski, które można skonfigurować za pomocą dedykowanej aplikacji na PC lub mac.

Tym razem producent postawił na port USB C w przypadku połączenia kontrolera z konsolą. Port jest ukryty głęboko w obudowie, więc nie ma mowy o wypadnięciu kabla USB C podczas grania. Poprzednia wersja kontrolera miała mało przyjazny system łączenia kontrolera i producent postanowił go zmienić.

Teraz jest zdecydowanie lepiej i pierwsze, co przyszło mi do głowy to wypróbowanie kabla USB C Blitzwolf. Kontroler został poprawnie wykryty przez konsolę i nie było żadnych problemów podczas grania. Należy tylko pamiętać, że maskownica kabla nie może być za gruba, w przeciwnym przypadku będziecie musieli korzystać z oryginalnego.

Dedykowana aplikacja

Zachowanie poszczególnych przycisków można zmieniać do woli, ale musicie najpierw pobrać dedykowane ku temu oprogramowanie. Jest ono dostępne na stronie producenta i pozwala na: aktualizację oprogramowania kontrolera, mapowanie przycisków, tworzenie profili pod wybrane gry lub ich pobranie.

Oprogramowanie do działania wymaga podłączonego do komputera kontrolera, dopiero wtedy można wziąć się za konfigurację.

Każdy z trybów (PS4 lub PC) może mieć ustawione 4 profile, potem możemy się nimi dzielić ze znajomymi lub umieścić na stronie producenta. Wtedy inni użytkownicy kontrolera nie będą musieli go konfigurować , bo pobiorą i wykorzystają nasz profil konfiguracyjny.

Nie ma problemu z mapowaniem dodatkowych przycisków, konfiguracją drążków analogowych i zmianą siły wibracji. Konfiguracja zapisuje się automatycznie, więc nie ma potrzeby wprowadzać jej kolejny raz, w szczególności przed graniem.
Wspominałem, że dedykowana aplikacja jest również wykorzystywana do aktualizacji oprogramowania. Podczas testów nie pojawiła się żadna, ale operacja jest dziecinnie prosta i każdy użytkownik sobie z nią poradzi.

Użytkowanie

Podczas testów starałem się sprawdzić jak najwięcej gier i grałem kolejno w:

  • Tom Clancy`s The Division
  • Tom Clancy`s Ghost Recon Wildlands
  • Uncharted Zaginione Dziedzictwo
  • Dragon Ball Xenoverse 2
  • Naruto Shippuuden Ultimate Ninja 4
  • Shadow of the Beast
  • Titanfall 2

W przypadku Division znajomi posądzili mnie o granie na myszce, wszystko przez jeden z drążków analogowych, który jest odpowiedzialny za kontrolę kamery i celowanie podczas strzelania. Dodatkowe przyciski na spodzie były bardzo przydatne, ponieważ ustawiłem sobie przeładowanie broni, szybkie przejście od osłony do osłony i granie było przyjemniejsze. Szczególnie, gdy walczyliśmy z graczami lub sami byliśmy zbuntowanymi agentami.

W Wildlands dodatkowe przyciski i szersze pole manewru tego samego drążka analogowego sprawiało, że celowanie w przeciwników było łatwiejsze. W przypadku przycisków na spodzie ograniczyłem się jedynie do przypisania rzucania granatów i przeładowania broni, obie akcje są zdecydowanie szybsze w porównaniu do wykonywania ich tradycyjnymi przyciskami.

Dragon Ball Xenoverse 2 i Naruto to typowe bijatyki i w ich przypadku nie konfigurowałem specjalnie kontrolera. Warto jednak zaznaczyć, że krzyżak jest w nich bezużyteczny pomimo możliwości jego konfiguracji. Wszystko za sprawą jednego przycisku, a nie oddzielnych, jak w Dualshocku 4. Rozumiem inspirację kontrolerem Xboksa One, ale ten kontroler ma bezużyteczny krzyżak, który bardziej przeszkadza niż pomaga podczas grania w bijatyki.

Revolution Pro Controller 2 sprawdza się świetnie w potyczkach sieciowych. Warunkiem jest jedynie odpowiednia konfiguracja pod wybraną przez gracza grę. Podczas potyczek sieciowych w Uncharted Zaginione Dziedzictwo szło mi zdecydowanie lepiej w porównaniu do grania na Dualshocku 4. Ciężko mi to samo powiedzieć o Titanfall 2, ponieważ od razu grałem na Revolution Pro Controller 2, a nie na domyślnym kontrolerze.

Nacon jest lekki i bardzo dobrze leży w dłoniach. Jego lekkość jest podyktowana brakiem wbudowanej baterii, która jest nieodłącznym elementem Dualshocka 4. Jednak producent dodaje do kontrolera odważniki, dzięki którym można zwiększyć wagę pada. W każdej rękojeści mieszczą się dwa, a w zestawie otrzymujemy sześć. Dopiero po ich włożeniu czuć kontroler, bez nich jest zdecydowanie lżejszy.

Podsumowanie

Nie miałem do czynienia z pierwszą wersją, więc ciężko mi się do niej odnieść. Jednak mając pierwszą wersję nie wchodziłbym w zakup drugiej z powodu wysokiej ceny. Z drugiej strony Nacon poczynił wiele zmian takich jak dodanie USB C i możliwość wymiany drążka analogowego. Być może to nie wiele, ale teraz można przynajmniej korzystać z większości kabli, a nie jednego. Widać, że producent posłuchał użytkowników, a rezultatem jest umieszczenie portu USB C, a nie własnego, który nie należy do przyjaznych i łatwych w użyciu.

Nie jest to produkt bez wad, a największą z nich jest konieczność podłączenia Revolution Pro Controller 2 kablem do konsoli. Chciałbym, żeby w przyszłości pojawił się bezprzewodowy. Początkowo kabel mi przeszkadzał, ale zdążyłem się do niego przyzwyczaić i zdaje sobie sprawę z tego, że przyzwyczajeni bezprzewodowością Dualshocka 4 użytkownicy będą mieli z tym problem.

Oprogramowanie daje radę, jednak konieczność podłączenia kontrolera do komputera może być uciążliwa. Na szczęście można skonfigurować go raz i to wszystko. Trzeba tylko pamiętać, że od czasu do czasu może pojawić się aktualizacja i wtedy będziemy zmuszeni do włączenia komputera i przeprowadzenia aktualizacji.

Do tej pory byłem przyzwyczajony do grania na bezprzewodowym kontrolerze w połączeniu z nakładkami na drążki analogowe KontrolFreek Inferno. Brakowało mi kontrolera takiego, jak Nacon. Szczególnie przez inne rozmieszczenie drążków analogowych. Nie zmienia to jednak faktu, że Revolution Pro Controller 2 nie jest idealnym kontrolerem dla większości graczy i sięgną po niego tylko nieliczni.

Mnie kontroler przypadł do gustu i ciężko mi teraz wrócić do Dualshocka 4, który nie dość, że jest bezprzewodowy to całkowicie kontroluje konsolę i jest kompatybilny ze wszystkimi akcesoriami.

Za:

  • bogaty zestaw akcesoriów
  • świetne pudełko
  • mnogość konfiguracji + profile (do pobrania lub dzielenia się z innymi)
  • lekka konstrukcja
  • ulokowanie drążków jak w padzie od Xboksa
  • świetnie działające spusty (L2/R2)
  • USB C jako połączenie kontrolera z konsolą
  • wsparcie dla innych kabli USB C podczas grania, konfiguracji kontrolera i aktualizacji
  • automatyczne wykrycie kontrolera i kompatybilność z każdą grą bez dodatkowego oprogramowania
  • wymienny drążek analogowy
  • świetnie działająca i prosta w użyciu aplikacji do konfiguracji i aktualizacji kontrolera

Przeciw:

  • nie można nim włączyć konsoli
  • nie można nim wybudzić konsoli ze stanu spoczynku
  • trzeba używać go wyłącznie na kablu

Podziękowania dla firmy BigBen za udostępnienie kontrolera do testów.

Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

The Sins never die
@krzysiek_borek