Wacław Niezgoda15.09.2015
(R)ewolucja smartphone’ów

Ewolucja to proces zmian zachodzących w czasie, podczas gdy rewolucja to znacząca zmiana w stosunkowo krótkim czasie.

Tak więc zgodnie z dwiema definicjami, systemy operacyjne jak wszystko wokół nas ewoluuje przystosowując się do co raz bardziej wyśrubowanych wymagań użytkowników takich jak większe ekrany, a co za tym idzie interfejs programów. Co jakiś czas nadchodzi rewolucja, jeśli nie na poziomie całego rynku to przynajmniej na jednym podwórku- taka jaką była na przykład całkowita odmiana wyglądu systemu iOS. Jednak od jakiegoś czasu wydaje nam się, że smartphony będą ścigać się jedynie na wydajność oraz „cyferki” schowane pod maską i oczywiście na ich wymiary, bo przecież nic nowego wymyślić się już nie da. Tak samo myślano parę lat temu, i paręnaście, i parędziesiąt, a jednak zmieniło się i to dużo.

Czy kwestii oprogramowania pozostaje nam jedynie ewolucja? iOS 8 oraz iOS 9 jak również Android 6.0 stawiają głównie na optymalizację, łatwość w obsłudze oraz ogólne wrażenia z użytkowania telefonu jako całości. Owszem możemy zobaczyć nowe funkcje takie jak Handoff w systemie iOS lub Android Pay.

Z drugiej strony możemy przecież zobaczyć implementację takich dodatków jak Ultra Power Saving Mode w smartphonie Samsung Galaxy S5, które nie potrzebują nic więcej niż linijek kodu. To samo ma miejsce w przypadku takich ułatwień jak BlinkFeed od HTC, które moim zdaniem jest bardzo dobrym pomysłem. Zintegrowanie naszych kont społecznościowych i serwisów internetowych bez potrzeby otwierania każdej aplikacji po kolei. Do tego HTC również nie potrzebowało specjalnych wyświetlaczy ani potężnych procesorów. Można powiedzieć, że był potrzebny aż pomysł i tylko pomysł.
Najtrudniejsze jest właśnie znalezienie pomysłu, który nie jest już zaimplementowany przez konkurencję. Jeśli firma wychodzi z pewnym rozwiązaniem pierwsza musi liczyć się z błędami, brakami lub zwyczajnie brakiem zainteresowania od samego początku lub po pewnym czasie.

Idea zaczerpnięta od konkurencji, to z kolei bardzo śliski temat. Korporacja narażona jest wtedy na oskarżenia o plagiat zarówno ze strony oryginalnych pomysłodawców, jak i klientów, którzy w dobie Internetu są w stanie punktować takie zapożyczenia w mgnieniu oka. Obronić ją może jedynie fakt ulepszenia działania, oraz eliminacja błędów popełnionych przez konkurencję. Może dać to ogromną przewagę nad oryginalnym produktem, oraz zmusić użytkowników do chwili refleksji „Oni byli pierwsi, ale zrobili to na szybko. Drudzy wprowadzili nowość z głową, wstrzymali się i starsza nowość działa lepiej niż wcześniejsza”.

Jednak od kiedy możemy mówić o rewolucji w systemach? Wprowadzenie trybu oszczędzania baterii to już rewolucja, czy nadal ewolucja? Może kompletna zmiana wyglądu lub podejścia do systemu jako całości wystarczy?

Z pewnością wspomnieć należy o aktualizacji systemu iOS, która podzieliła użytkowników. Jedna grupa odgrażała się, że porzuci sprzęt Apple jak najszybciej będzie to możliwe, druga zakochała się- w przypadku Apple myślę, że mówienie o miłości nie jest nadużyciem- w cukierkowych kolorach i płaskim interfejsie. W tym przypadku można mówić z pewnością o rewolucji, ponieważ zmiana potrzebowała jedynie jednej aktualizacji i od razu weszła w życie na milionach urządzeń. Sama odmiana podyktowana była podążaniem, za prostym i zrozumiałym interfejsem bez zbędnych elementów graficznych. Rok po premierze iOS 7 zaprezentowany został Android 5.0 przynoszący material design. Można więc śmiało powiedzieć, że zmiana wyglądu była w obu przypadkach rewolucją, nastąpiła szybko i wraz z wprowadzeniem nowego systemu. Wraz ze zmianami toczyły się dyskusje, czy aby na pewno nowy wygląd jest lepszy od poprzedniego. Właśnie przez ożywioną dyskusję i trzymanie tematu na ustach wielu internautów można śmiało powiedzieć, iż była to w obu przypadkach rewolucja.

Po pierwsze technologia. Musi być wystarczająco mała, aby zmieścić się do co raz to mniejszych konstrukcji. Działanie dodatkowych elementów nie może angażować wielkich zasobów, ponieważ mogą spowalniać działanie systemu oraz pobierać więcej energii z baterii, które padają ofiarami cienkich urządzeń. Po drugie należy mieć pomysł, aby odpowiednio wykorzystać elementy- czytniki linii papilarnych w miejscu, którego i tak dotykamy- przyciski home lub blokady. Świeża technologia rozpoznawania siły nacisku na wyświetlacz nie zamienia całkowicie dotyku jaki znamy, jedynie rozszerza go o mocniejszy nacisk. Czy jest to rewolucja tak wielka, na jaką próbuje kreować ją Apple? Moim zdaniem nie.

Podsumowując ewolucja jest naturalną koleją rzeczy, dodanie paru nowych funkcji, drobne zmiany, aby użytkownik mógł łatwiej odnaleźć się w systemie są jak najbardziej mile widziane. Co innego z rewolucjami. Nie mogą mieć miejsca zbyt często, ponieważ nie stworzy to obrazu poważnej firmy. Owszem rynek potrzebuje co jakiś czas przewrócenia wszystkiego do góry nogami, aby na nowo obudzić zainteresowanie swoimi produktami. Moim zdaniem nie ma mowy o wielkiej rewolucji, jeśli podstawowy sposób obsługi urządzenia nie ulegnie wielkiej zmianie. Przejście do całkowitej obsługi wzrokiem lub głosem, ewentualnie smartphone w formie wspomnianych wyżej okularów. Zmiana formy, lub metody interakcji, to uważam za zmianę godną nazwy rewolucji.

A co dla was byłoby zmianą godną nazwania prawdziwą rewolucją? Podzielcie się z nami swoimi opiniami w komentarzach poniżej.

Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS