Krzysiek Borek11.08.2015
Rozkładanie na części serii Moto X nie jest dobrym posunięciem Motoroli

Nie minęło wiele czasu, zanim Google zdecydowało się na sprzedaż Motoroli, obecnie działa ona pod skrzydłami Lenovo.

Na szczęście po przejęciu wszystko zostało bez zmian względem poprzedniego właściciela producenta urządzeń mobilnych, a ich prawdopodobną zaletą jest odpowiednie połączenie specyfikacji i oprogramowanie, a także bezpośrednia sprzedaż. Jednak nie ma róży bez kolców, obecne wydanie Moto X pokazuje, że Motorola, jaką znaliśmy już nie istnieje.

Wcześniejszy podział wyglądał tak: Moto E, Moto G i Moto X. Każdy z przytoczonych przeze mnie modeli można spersonalizować, aby odpowiadał preferencjom przyszłego właściciela. Nie różniły się niczym w swojej klasie poza rodzajami anten GSM, jak i ceną, charakterystyczną dla danej półki sprzedażowej. Najtańszą propozycją jest Moto E, a najdroższą Moto X, między nimi stoi Moto G.

IMG_0421

Dzisiaj mamy do wyboru również warianty z większą ilością pamięci operacyjnej i tej na dane użytkownika, nie wspominając o dwóch wariantach Moto X (Play i Style). Obydwa modele powinny mieć odmienne nazwy, liter w alfabecie jest sporo.

Wydaje mi się, że w przyszłości Moto Maker może zmienić się w konfigurator w stylu Project Ara, który pozwoli na stworzenie własnego Frankensteina. Motorola straciła prosty wybór smartfona na każdą kieszeń, do wyboru były 3, a teraz jest dodatkowy, który tak naprawdę powinien nosić inną nazwę.

Dlaczego Moto Maker nie rozpoczyna się od wyboru klasy (E, G,X itp.) „smartfona” na którego może pozwolić sobie przyszły właściciel?

IMG_0434

Różnica w cenie między Moto E i G jest niewielka, zastanawia mnie sens wydania tej pierwszej, podobnie sytuacja prezentuje się w przypadku dwóch modeli Moto X, co znowu przyprawi konsumenta o zawroty głowy.

Pierwsza generacja Moto X miała swoją historię, była ujednolicona. Pokazywała, że nie potrzebujemy specyfikacji z górnej półki, aby cieszyć się bezproblemowym działaniem, choć nadal była pozycjonowana, jako flagowy produkt Amerykanów przejętych przez Lenovo.

Moto co?

Kontynuacje mają to do siebie, że są gorsze od pierwowzoru, a przyszły właściciel nie jest tak zainteresowany sprzętem, jak w przypadku pierwowzoru. Wydaje mi się, że Motorola zaczyna zbytnio eksploatować Moto X, zamiast skupić się na znaczeniu tej serii. Motorola podzieliła najbardziej znaną serię na pół, czyż nie?

motox

Kolejną serią jest bez wątpienia DROID, która jest eksploatowana do granic możliwości przez Verizon. Obecnie nic nie znaczy na rynku urządzeń mobilnych i mało kto sięga po słuchawki z tej serii. Prosty podział na E, G i X nie jest do końca kompletny, tym razem Moto X to Moto X Style i Moto X Play.

Niestety, regularna Moto X ma się ku końcowi.

Komputery

Producenci komputerów mają w swojej ofercie wiele, różnych konfiguracji sprzętowych, do wyboru mamy dyski SSD, więcej RAMu, lepszy procesor, GPU i wiele innych. Nie należy zapominać, że Lenovo głównie na tym skupia cała swoją uwagę.

Biorąc pod uwagę najnowsze modele z rodziny Moto X, Motorola stawia jedynie na rozpoznawalność serii dzięki jej poprzednim iteracjom. Tym razem „Moto X” nie oznacza już flagowego smartfona Motoroli, nawet użytkowanie nie jest tak ujednolicone, jak za czasów pierwowzoru. Należy zadać sobie proste, aczkolwiek ważne pytanie, jak bardzo Amerykanie rozłożą rodzinę X na części pierwsze, co przełoży się na brak zainteresowania i jej zastąpienie nową. Należy również pamiętać, że będzie potrzebna nowa kampania marketingowa, aby sprzedać nową serię, która nawet w połowie nie będzie tak dobra, jak oryginalna Moto X.

Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

The Sins never die
@krzysiek_borek