Krzysiek Borek19.11.2015
Tweetbot 4 – recenzja aplikacji

Korzystałem z wielu klientów firm trzecich do używania swojego Twittera, wiele z nich było udanych, a inne w ogóle nie odpowiadały moim gustom. W końcu postanowiłem sprawdzić Tweetbota na iOS, choć długo zastanawiałem się nad wydaniem na niego prawie 25 złotych. Teraz wiem, że były to odpowiednio ulokowane pieniądze.

Jedyne czego mi brakuje w aplikacji to wszystkich funkcji/usług natywnego klienta, niestety autorzy Twittera nie pozwalają od razu wdrażać wszystkich funkcji znanych z ich oficjalnej aplikacji mobilnej. Powoduje to, że użytkowanie klienta firmy trzeciej jest utrudnione i wielu użytkowników korzysta z oficjalnego. Początkowo korzystałem z obydwu na raz, ale postanowiłem, że wypróbuję tylko i wyłącznie aplikację Tapbots.

Tweetbota 4 używam odkąd pojawił się w App Store i pomimo wielu braków, nie zamierzam z niego rezygnować na rzecz korzystania z domyślnego klienta.

IMG_1121

Najnowsza wersja to aplikacja uniwersalna, więc można z niej w końcu korzystać na iPadzie, choć obecna wersja nie różni się prawie niczym od poprzedniej wydanej na iPhone‚a. Jednakże na pierwszy rzut oka widać zmienione animacje, poprawiony wygląd strony profilowej i możliwość korzystania z aplikacji w trybie poziomym. Tak czy owak, to nadal to samo, co wcześniej.

Jedną z najciekawszych dla mnie nowości w programie jest sekcja „Activity”, w końcu dzięki niej nie muszę polegać na innych klientach Twittera, które mają to od samego początku istnienia. W tym miejscu pojawiają się wszystkie powiadomienia związane ze wzmiankami, polubieniami, podanymi dalej, a także informacjami o nowych osobach, które zaczęły nas śledzić. Wszystko jest w jednym miejscu, więc według mnie wszystko jest bardziej przystępne i czytelne. Ta część nie była dostępna dla deweloperów firm trzecich, odkąd Twitter porzucił podstawowe wyświetlanie powiadomień, jednakże Tapbots wymyślili to na nowo, specjalnie dla swojej aplikacji.

IMG_1125

Tweetbot 4 nie zbiera ich w ten sam sposób — każde powiadomienie to oddzielna rzecz, która pojawia się w przygotowanym przez nich strumieniu, podczas gdy Twitter wszystko grupuje razem (polubienia i śledzących). Jest to bardzo dobrze przemyślane i wykonane, w każdej chwili możemy podejrzeć, co się dzieje, choć to nie wszystko. Dodano również sekcję „Stats”, gdzie pojawiają się statystyki, dotyczące ćwierków takie, jak polubienia, podane dalej lub liczba nowych ślędzących. Pozwala to na pełny wgląd w interakcje pomiędzy użytkownikiem, a ślędzącymi go użytkownikami.

Wcześniej nie korzystałem z aplikacji Tapbots, ale w App Store widziałem, że wersja dla iPada nadal nie ma zmienionego interfejsu pasującego do iOS 7 lub nowszego, w rezultacie Tweetbot 2 w ogóle nie pasuje do interfejsu systemowego, skoro nadal przystosowany jest do iOS 6 i niższych. Tweetbot 4 ukazał się w najlepszym momencie, ponieważ wygląd oficjalnego klienta pozostawia wiele do życzenia, widać, że jest to powiększony interfejs z telefonu, a aplikacja Tapbots pozwala na korzystanie z niej podczas multitaskingu dodanego w iOS 9.

IMG_1117

IMG_1119
W trybie poziomym na iPadzie z prawej strony widnieje część odpowiedzialna za statystyki/aktywność, a z lewej mamy dostęp do naszej tablicy. Wzornictwo jest minimalistyczne i wszystko pasuje od siebie jak ulał. To jak wygląda aplikacja jest dla mnie ważne, nie wspominając o jej funkcjach, które również są ważne.

Tweetbot pokazuje, jak naprawdę powinien działać Twitter. Oś czasu jest ułożona chronologicznie i nie uświadczymy tutaj „Kiedy cię nie było”, które oddziela obecne ćwierki od dodanych, podczas gdy nie przeglądaliśmy w ogóle tego portalu społecznościowego. Nie ma tutaj w ogóle reklam, a zdjęcia z Instagrama wyświetlają się w aplikacji bez problemów. Z tego, co mi wiadomo mobilna apka synchronizuje się z tą na MacBooku, ale nie jestem obecnie w stanie tego sprawdzić.

IMG_1129

Nadal są miejsca, gdzie oficjalny klient działa lepiej. Tweetbot nie wspiera kart Twittera, które w aplikacji mobilnej pokazują się, jakbyśmy używali wersji webowej portalu. Poza, tym jeśli chcemy sprawdzić, kto polubił nasz ćwierk, program przenosi nas do favstar.fm, co nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Korzystając na co dzień z iPada nie wyobrażam sobie korzystania z innego klienta Twittera niż Tweetbot. Widać, jak na dłoni, że autorzy spędzili sporo czasu podczas pisania aplikacji i wszystko działa, jak trzeba. Najważniejsze, że w końcu zdecydowano się na wydanie aplikacji uniwersalnej, więc nie musimy za nią płacić dwa razy, jeśli chcemy korzystać z niej na iPhonie i iPadzie. Dodatkowo nowe sekcje są naprawdę przydatne, a osoby odpowiedzialne za domyślną aplikację będą musiały się postarać, abym do niej wrócił.

Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

The Sins never die
@krzysiek_borek