A.06.12.2013
Wielki test Bowers & Wilkins

Bowers & Wilkins to brytyjska firma założona w 1966r. specjalizująca się w produkcji przede wszystkim głośników Hi-Fi, bezprzewodowych stacji muzycznych oraz słuchawek. B&W na tle konkurencji wyróżnia niesamowity design, który jest bezpośrednio porównywany z tym do którego przyzwyczaił nas Apple.

Wielki test produktów Bowers & Wilkins postanowiłem zrobić ze względu na to, że w obecnym czasie szukam dobrego systemu dźwiękowego – głośniki/słuchawki, który w połączeniu z iPhonem 5 i MacBookiem Pro Retina 13′ byłby dopełnieniem mojego „doskonałego” zestawu.

Testowane produkty:

  • Słuchawki P3, P5 i P7
  • Bezprzewodowe stacje muzyczne: A5, A7 i Zeppelin Air
  • Kolumny: 686 i CM1

B&W P3

B&W-P3
Te słuchawki to najtańszy produkt B&W (nie licząc dokanałówek C5), który stworzony został jako alternatywa dla Beatsów Solo HD. W zestawieniu z białym iPhonem 5s pasują perfekcyjnie. Patrząc na nie można mieć wrażenie, że zostały zaprojektowane przez Apple – te same szlify na aluminium i piękny minimalizm. Jednak już od początku coś mi w nich nie pasowało… Są przerażająco małe, wręcz karykaturalnie małe. Dla osób z małymi uszkami może by się nadawały, ale nie dla mnie.

Materiał z jakiego są wykonane zostały B&W P3 również nie należy do wysokich. Szorskie, tkaninowe pokrycie wewnętrznej części słuchawek może powodować dyskomfort, a nawet podrażnienie uszu przy dłuższym użytkowaniu. To tak jakbyście przyłożyli ucho do najzwyklejszej kanapy tkaninowej i pocierali – wytwarza się ciepło, czyż nie? A mówienie, że „słuchawki przecież nie będą się ruszały”, to ja zapewniam Was – będą. Są na tyle malutkie, że bez przerwy będziecie je poprawiać.

Dźwięk w nich jest poprawny. Bez szału, ale też bez większej irytacji. Po prostu coś tam gra. Można je porównać z dokanałowymi Beatsami tour, tyle że beatsy są w tym przypadku lepsze. Szok nie? A wiecie czemu? Bo wygłuszają! Tak. Taka głupia rzecz, a tak ważna przy takich pierdziawkach. B&W P3 mają 0 poziom wygłuszenia otoczenia. Ty słyszysz co się dzieje na zewnątrz, a i ludzie słyszą co słuchasz. Czyli jednym słowem dobre słuchawki do… no właśnie do czego… hmm… O wiem! Do bezmyślnego wydawania pieniędzy, kiedy to Wasz portfel jest już zbyt gruby. Gdyby słuchawki kosztowały 300zł byłyby całkiem ok w swojej klasie. Ale tyle nie kosztują. 899zł – tyle musimy za nie dać. Za taką cenę można kupić masę innych o wiele lepszych, z racjonalnym wygłuszeniem słuchawek.

B&W P3 możecie zobaczyć tutaj. Ale tylko zobaczyć. Bo przecież nikt nie zamierza ich kupować, czyż nie?

B&W P5

B&W-P5
To pierwsze słuchawki nauszne jakie zaprojektował B&W w swojej przepięknej kolekcji. Wyglądają bosko! Znowu… To zaczyna być nudne, że wszystko mają takie piękne. Może od razu przejdę do tego jak grają bo zanudzę Was opisami doskonałości wykonania a’la Johny Ive. Jest jednak jedna rzecz o której muszę wspomnieć. Są zrobione ze skóry nowozelandzkich owieczek… O rany, jak to brzmi… „Hej z czego są zrobione twoje beatsy? – z plastiku. – Jak bieda… Moje zrobione są z ze skóry nowozelandzkich owieczek oraz szlifowanego diamentami aluminium z zerową ilością plastiku!”. Czy Wy tutaj też widzicie analogię Androbieda vs Apple? No ale przejdźmy dalej.

Wspomniana wyżej skóra jest zjawiskowo miękka, jednak strasznie podatna na wszelkiego rodzaju defekty – bardzo łatwo ją nieświadomie naderwać. Po założeniu słuchawek na uszy miałem wrażenie, jakby perfekcyjnie się do nich dostosowywały. Bardzo przyjemne odczucie.

Po włączeniu muzyki pierwszym moim wrażeniem było – WOW! Grają tak cudownie! Z porównaniem do P3 to nie ma co nawet porównywać. Kompletnie inna klasa. Wysokie, średnie i niskie tony są bardzo dobrze wyważone. A przestrzeń jest taka jaka być powinna. Słuchając w nich muzyki, na nowo ją odkrywacie. Czy może być lepiej (w zamyśle mam P7)?. Zaznaczam – to nie słuchawki dla ludzi lubiących „beats style” cechującym się nadmiernie podbitym basem. Bowers & Wilkins P5 grają płasko uwidaczniając tym samym słabo nagrany album. Dlatego, jeżeli po pierwszym odsłuchu stwierdzisz, że grają słabo to zmień piosenkę.

Czy te słuchawki mają wady? Niestety tak. Jedną, lecz na tyle poważną że zrezygnowałem z ich zakupu – niesamowicie grzeją uszy. Pozornie miękka skóra z… (już chyba wbiłem wam to do głowy, nie?) mimo, że przyjazna dla ucha to skóra w połączeniu ze skórą wytwarza naturalne ciepło. Tym bardziej, kiedy słuchawki silnie naciskają na uszy by bardzo dobrze wytłumić otoczenie. W warunkach miejskich, na jesień/zimę/wiosnę sprawdzą się doskonale. Jeżeli jednak chcielibyśmy spędzić z nimi 3h w domu to z bólu odpadną wam uszy. Testowałem je prawie 2tyg i płakałem z nieszczęścia – dlaczego tak genialnie grające słuchawki nie są w wersji za usznej, by nie dotykały mojej małżowiny. I chyba B&W wysłuchał moich żali, bo we wrześniu tego roku wydał P7.

Podsumowując. Słuchawki B&W P5 to pięknie wykonany produkt z genialną jakością dźwięku za rozsądną cenę. Oczywiście może i dostaniecie tańsze słuchawki, które będą grały jak P5. Ale jeżeli zależy Wam na tym, aby nie były zrobione z plastiku i posiadały unikatowy design to bierzcie. Używanie ich na zewnątrz nie powinno stwarzać Wam dyskomfortu, ale jeżeli chcielibyście częściej korzystać z nich w domu to zapraszam do recenzji P7.

Słuchawki możecie kupić tutaj za 1399zł. Polecam wersję białą – są niesamowicie śliczne.

B&W P7

B&W-P7
Te słuchawki to swego rodzaju duży brat P5. Skonstruowane z tych samych materiałów co młodszy, jednak w znacznie w dojrzalszy sposób. Największą różnicą w stosunku do B&W P5 są nauszniki, które już nie gniotą uszu, a otulają je naokoło dając im oddech i przestrzeń. Dzięki temu zabiegowi wielogodzinne słuchanie muzyki w domu stało się przyjemnością pozbawioną bólu. Kosztem tego zabiegu jest to, że B&W P7 są znacznie bardziej masywniejsze od P5.

Dźwięk w P7 został znacznie ulepszony w stosunku do P5. Największą różnicą dźwiękową jest bas, który nie jest już tak intensywny i donośny. Jest o wiele bardziej cofnięty dając wrażenie jeszcze bardziej płaskiej sceny. Dla niektórych może być to wada, dla niektórych zaleta – każdy ma inny gust. Widać natomiast, że P7 zostały zaprojektowane z myślą o audiofilach lubujących się w tego typu barwie. Drugą, główną różnicą jest przestrzeń. O ile w P5 wydawała nam się duża, to w P7 jest ogromna! Z powodzeniem możemy rozróżnić, które instrumenty grają przed, a które za nami. To niesamowite wrażenie „koncertu dla jednego”. Wiele piosenek brzmi kompletnie inaczej, nie często lepiej, ale to wina nagrania. W tych słuchawkach doskonale usłyszymy, czy album został nagrany niezależnie, czy w studio za miliony dolarów. Słuchawki nadają się prawie do każdego rodzaju muzyki – poważnej, filmowej, rock, alternatywy czy nawet pop. Dla osób słuchających techno, dance, czy dub-step polecam beatsy.

W B&W P7 również, bardzo podoba mi się to, że instrumenty są od siebie mocno odseparowane, a wokal wysunięty jest na sam przód sceny. W P5 wszystko jest bardziej ściśnięte i jednolite. Co do wykonania minijacka i innych akcesoriów to również jest spory postęp w stosunku do P5. Wyraźnie widać za co płacimy

Słuchawki kosztują 1799zł i można je kupić pod tym linkiem.

Podsumowanie słuchawek

Które słuchawki wybrać? P3, P5 czy P7? Te pierwsze w ogóle wykluczyłbym z naszego dylematu i skupił się na rozważaniu pomiędzy P5 a P7.

P5 są mniejsze, mobilniejsze i tańsze. Jeżeli nie słuchasz muzyki bez przerwy, tylko w drodze do szkoły/pracy to są one przeznaczone dla Ciebie. Jeżeli jednak jesteś uzależniony od muzyki i nie możesz bez niej żyć to proponuję zainwestowanie w wyższy model P7, a na pewno nie będziesz żałować.

Stacje muzyczne

Zeppelin-A7
W przypadku stacji muzycznych Bowers & Wilkins nie zamierzam po kolei wymieniać ich wad i… zalet? (nie to słowo tutaj nie pasuje). Kiedy przesłuchałem B&W A5 zamówionych przeze mnie na Black Friday w Apple Online Store za bagatela 1928zł to oczekiwałem dźwięku przynajmniej na poziomie słuchawek P5, tylko że w wersji przestrzennej.

Ależ się potwornie zawiodłem kiedy je uruchomiłem! Dawno nie byłem tak poirytowany, wkurzony i zrozpaczony jednocześnie! Powiem tak – kupa gówna. I zaraz posypie się hejt… ooo już to widzę. Bo przecież jak to możliwe, że głośniki tak uwielbiane przez resztę recenzentów mogłyby mi się aż tak nie podobać? Nie wiem ile dało B&W tym ludziom w łapę, ale mnie nikt nie płacił za milczenie. Dlatego nie zamierzam kłamać lub bagatelizować wad.

Czyli co takiego usłyszałem, że zwaliło mnie z nóg? Wyobraźcie sobie moi kochani zwykłe radio za 300zł schowane w rurze kanalizacyjnej. Stajecie przed taką rurą i słuchacie. Co słyszycie? Dudnienie, brak przestrzeni, jednolitość i jedno wielkie skrzeczenie. Tak mniej więcej mogę opisać Wam jak gra to „cacko”.

Fabian na Twitterze (@Th3Driv3rrr) skontratakował mnie mówiąc, że nie wiadomo czego to wymagam. Że dla mnie dobry sprzęt to ten powyżej 5tys. Ależ nie! Za 2tys pragnąłem w miarę dobrze grającego sprzętu, z ładnym designem i funkcją AirPlay. Nie spodziewałem się nie wiadomo czego. Ale kiedy głośniki Logtecha Z-cinema za 300zł grają lepiej to chyba coś jest nie tak.

W czym jest problem? Może złe położenie? Nie – testowałem wszędzie… To może zła piosenka? Też nie. Testowałem od klasyki, muzyki filmowej przez alternatywe po pop i dub-step… nic na tym nie brzmiało dobrze. A nie, zaraz! Te głośniki najlepiej grały wtedy, kiedy były odłączone od prądu. Po prostu były ładnym, drogim dopełnieniem pokoju. Ciekawostką jest to, że to coś jest niesamowicie głośne. Nie sądziłem, że taki mały… może aż tak krzyczeć. Krzyczeć… tak krzyczeć! Bo muzyką tego nazwać nie można. Skrzeczy, pierdzi i nie daje rady. To nie można już było zrobić sprzętu cichszego, bardziej przestrzennego i z mniejszą ilością niedudniącego basu? Takie fajne radyjko do kuchni? Widać kogoś tu przerosły własne ambicje… Chyba Z2 jest takim radyjkiem, ale nie zamierzam testować czegoś gorszego od A5.

Ale się nie poddałem. Wczoraj pojechałem do TopHiFi by móc przetestować inne stacje muzyczne Bowers & Wilkins i mieć jakieś porównanie z droższymi modelami. Więc jak brzmi A7? To taka droższa kupa z mniej zniekształconym dźwiękiem. Za 3,7tys to ja mogę kupić porządne kolumny i wzmacniacz… ale o tym w recenzji niżej. Pracownik TopHiFi również nie był zachwycony tym jak brzmią stacje muzyczne B&W. Jak powiedział – „płaci Pan za design”. Dobrze, ale jakoś firma Bowers & Wilkins potrafiła zrobić genialnie wyglądające i cudownie brzmiące P5 czy P7.

Kolejną stacją muzyczną, którą testowałem były B&W Zeppelin Air za 2333zł w promocji TopHiFi, czyli podobna skala cenowa jak A5. Po pierwszym uruchomieniu w końcu usłyszałem dźwięk, który byłby do zaakceptowania. O wiele intensywniejsze basy i większa przestrzeń. Wrażenie dudnienia wciąż było obecne, jednak już nie tak cholernie irytujące jak w przypadku A5 czy A7. O designie nie będę się rozpisywać, bo każdy z Was wie jak one wyglądają i że są śliczne itd. Myślę, że w przypadku Zeppelin Air uzyskanie takiego dźwięku było możliwe poprzez poziome rozstawienie głośników, zamiast wciśnięcia ich w malutki prostokącik.

Ważną informacją dla przyszłych nabywców Zeppelin Air jest to, że nie można ich ustawiać bezpośrednio przy ścianie. One potrzebują sporej wolnej przestrzeni, w przeciwieństwie do A5, czy A7, które to przy ścianie być powinny.

Ale czy B&W Zeppelin Air są warte swojej ceny? Moim zdaniem nie. Jak ktoś nie zastanawia się aż tak nad kosztami i chce po prostu średniej jakości dźwięk w ładnym opakowaniu to jest to sprzęt dla niego. Odradzałbym jednak w ogóle rozważanie kupna A5 czy A7 – one nie są warte nawet połowy swojej ceny.

Kolumny

B&W-686
Podczas przeglądania strony TopHiFi znalazłem promocyjny zestaw PianoCraft MCR-N560 + Bowers & Wilkins 686 za 2777zł, czyli w niższej cenie niż Zeppelin Air bez promocji. Jadąc do TopHiFi w Sopocie musiałem je przetestować, by mieć porównanie, co mogę dostać w podobnej skali cenowej.

Zacznę najpierw od wzmacniacza, który mnie urzekł. Jest malutki, odtwarza oczywiście płyty CD, ale również posiada wbudowany AirPlay. Fantastyczna sprawa! W połączeniu z kolumnami B&W 686 dostaję zestaw w podobnej cenie z tą samą funkcjonalnością, lecz z mniejszą mobilnością i innym designem. Napisałem innym, bo dla niektórych kolumny same w sobie są piękniejsze od najlepiej zaprojektowanej stacji muzycznej.

Po przygotowaniu przez pracownika TopHiFi pokoju odsłuchowego w końcu miałem możliwość ich przetestowania. Co usłyszałem? – Jakość dźwięku wart swojej ceny. No w końcu, można by rzecz! Intensywne niskie tony, piękna średnica i zaskakująca góra. Czyli swego rodzaju odpowiednik słuchawek P5, gdzie bas był intensywniejszy, a nie tak płaski i przestrzenny jak w cudownych P7. Ale jak wspominałem wyżej, każdy preferuje co innego.

Kolumny są niesamowicie małe jak na swoje możliwości i z powodzeniem zmieszczą się w każdym pokoju. Ich design również jest ładny jak to na firmę Bowers & Wilkins przystało, ale bez przesady.

CM1
Tooo.. jest piękne. Do tego samego wzmacniacza, kazałem sobie podłączyć coś lepszego, bardziej dizajnerskiego – B&W CM1 za 1333zł. Pierwszą zauważalną różnicą była znacznie intensywniej zaostrzona góra oraz bardziej dynamiczny i mniej dominujący bas. Reszta pozostała bez zmian. Taki zestaw można by złożyć wg własnych potrzeb i preferencji. Wolność wyboru! I to lubię! Czyżby zestaw idealny?

Podsumowanie

Czytając to wszystko dochodzi się do jednego, prostego wniosku. Że uzyskanie wysokiej jakości dźwięku w słuchawkach jest o wiele prostsze niż w stacjach muzycznych. Ile musiałbym wydać na kolumny, by uzyskać takie same doznania jak z B&W P7? Czy mamy na to tyle miejsca? Czy chcemy bawić się z plątaniną kabli? Czy potrzebujemy odtwarzacza CD? I czy nie za daleko zagalopowałem się z wyborem odpowiedniego sprzętu audio? Te wszystkie pytania są bardzo ważne. Chciałem prostej stacji, a wyszedł z tego prawdziwy, niemobilny zestaw muzyczny.

Ja jeszcze nie wybrałem… Zamierzam rozejrzeć się za konkurencyjnymi rozwiązaniami takimi jak Harman Kardon SoundSticks, czy Nocs NS2 AirPlay Monitor.

Zobaczymy który zestaw zaoferuje najlepsze doznania dźwiękowe i przestrzenne za rozsądną cenę.

Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

@
  • Bardzo cenna dla mnie opinia o głośnikach 686. Szkoda, że nie udało Ci się przetestować 685, do których się przymierzam. Zastanawiam się jak dużo daje bass reflex z przodu.

    Super tekst bez owijania w bawełnę. Zdecydowanie czekam na recenzje kolejnych głośników.

  • SSebastian

    Dodaj jeszcze do testów NAD VISO 1 AP

  • lalek

    Jak się odtwarza mp3 na takim sprzęcie (a7, AZ, a5) to się nie ma co dziwić ze słabo :D

  • piotr

    Ten kto popelnil ten test powinien sie zabrac za cos innego niz pisanie testow sprzetu audio. Ignorant i tyle. Za wycieczki typu „sluchaczom techno polecam bitsy” ten tekst nie powinien wogole zostac opublikowany. Jak mozna swiadomie polecac cos co jest dzwiekowo nieoplacalne, nawet do elektroniki? Znaczy sluchacze elektroniki nie maja prawa cieszyc sie dzwiekiem i robic tego na ciekawym sprzecie? Naucz sie pan ze ludzi nie nalezy szufladkowac. Troche szacunku.