Krzysiek Borek22.05.2018
Xiaomi Redmi S2 za 600 zł

Xiaomi ma w swojej ofercie wiele budżetowych smartfonów, a najnowszym z nich jest Redmi S2. Jego cechą główną jest 16MPix aparat nad wyświetlaczem i prawdopodobnie sprawne działanie, pomimo zastosowania Snapdragona 625.

Redmi S2 ma od razu międzynarodową wersję MIUI 9, więc nie będziecie musieli na własną rękę instalować wersji Global za pomocą komend fastboot. Oprogramowanie bazuje na Androidzie 8.0 Oreo i w niedalekiej przyszłości powinna pojawić się aktualizacja do 8.1.

Za sprawne działanie odpowiada 64-bitowy układ scalony Qualcomm Snapdragon 625 wspierany przez 3GB RAM-u i układ graficzny Adreno 506. Podejrzewam, że Redmi S2 nie nadaje się do grania w najbardziej wymagające gry, ale podczas zwykłego użytkowania takie połączenie podzespołów powinno być wystarczające.

Ekran ma prawie 6 – cali i rozdzielczość HD+, czyli 1440 x 720 pikseli. To z pewnością wyświetlacz LCD i mam wrażenie, że przy bliższym spojrzeniu pojedyncze piksele będą widoczne. Nie zmienia to faktu, że za mniej niż 600 zł możecie mieć urządzenie z wyświetlaczem o proporcjach 18:9.

Za wykonywanie zdjęć jest odpowiedzialny aparat główny z podwójnym obiektywem (12MPix + 5MPix) i 16MPix z przodu. Oprogramowanie obydwu aparatów jest oparte o sztuczną inteligencję, która powinna pomóc w lepszym dobraniu parametrów podczas wykonywania zdjęć. Ponadto dzięki sztucznej inteligencji sprzęt został wyposażony w tryb portretowy.

Nie zabrakło również odblokowywania twarzą, choć to z pewnością dodatek do ciągle aktywnego czytnika linii papilarnych, umieszczonego z tyłu. Nie wydaje mi się, żeby odblokowywanie twarzą było ważniejsze od zdecydowanie szybszego czytnika linii papilarnych.

Wydaje mi się, że pojemna bateria (3080 mAh) może mieć wsparcie dla szybkiego ładowania pod postacią Quick Charge 3.0. Wszystko za sprawą zastosowania układu scalonego Qualcomma, choć mogę się mylić, bo Xiaomi lubi usuwać tę funkcję w swoich tańszych smartfonach.

Xiaomi Redmi S2 możecie kupić tutaj.

Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

The Sins never die
@krzysiek_borek