Dawid Liwski17.01.2018
Subiektywnie o GoPro Hero 6

Kilka tygodni temu otrzymałem do testów najnowszą kamerkę GoPro Hero 6. Dziś chciałbym Wam napisać kilka zdań na jej temat.

Hero 6 od poprzednika, czyli Hero 5, różni się tzw. cyferkami. Jego wymiary i kształt pozostały bez zmian, więc po przejściu na nowy model skorzystamy z tych samych akcesoriów – to niewątpliwie plus.

Odczujecie większą ilość klatek na sekundę (60 fps przy 4K, 120 fps przy 2,7K oraz 240 fps przy 1080p). Do tego 3-osiowe wsparcie żyroskopu, szybsze Wi-Fi, HDR, zoom oraz autorski procesor GP1.

Podsumowując, najważniejsze funkcje GoPro Hero 6 to:

  • filmy w rozdzielczości 4K60 i 1080p240
  • zoom cyfrowy
  • RAW i HDR
  • wodoszczelność do 10 m
  • sterowanie głosem w 10 językach
  • Wi-Fi i Bluetooth
  • GPS, akcelerometr i żyroskop

Cena to na dzień dzisiejszy 1899 zł.

W pudełku, poza samym urządzeniem, znajdziecie akumulator, ramkę montażową, mocowania samoprzylepne, klamrę mocowania oraz kabel USB-C. Nie znajdziecie natomiast karty pamięci.

Dla kogo jest GoPro? Nie odkryję Ameryki pisząc, że dla ludzi aktywnych. Zwykłe zdjęcie czy film zrobimy smartfonem, ale jeśli przyjdzie nam nagrać zjazd na nartach czy triki na deskorolce, nie skorzystamy przecież ze smartfona narażając go na upadek czy niekorzystne warunki atmosferyczne. W takich sytuacjach sprawdzi się Hero 6, bo do takich sytuacji został stworzony.

Na pochwałę zasługuje stabilizacja obrazu – nagrywałem w trakcie spaceru, w trakcie biegania, idąc po schodach, jadąc samochodem i efekty były bardzo satysfakcjonujące. Co prawda jest to nadal stabilizacja cyfrowa, ale naprawdę dobra.

Jakość nagranego dźwięku jest kolejną zaletą. Jest czysty i wyraźny, ciche odgłosy w większości przypadków słyszalne, a te bardzo głośne nie powodują irytującego trzeszczenia. Często jednak przez przypadek zasłaniałem mikrofon, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że tej kamery nie powinno się używać w ręku.

GoPro świetnie radzi sobie z nagrywaniem filmów. 4K60 jest rzeczywiście płynne, z kolei przy mniejszej ilości klatek otrzymujemy znakomitą stabilizację. Mimo szerokiego kątu zobaczymy sporo detali. Przejście z ciemnego pomieszczenia na światło dzienne nie stanowi problemu, nagrywanie “pod słońce” również. Slow Motion przy 120 fps radzi sobie dobrze, przy 240 fps gorzej – jakość ulega odczuwalnemu pogorszeniu.

Jaka jest główna wada GoPro Hero 6? Zdjęcia. Zdjęcia to jego pięta Achillesowa. Sporo szumu, stosunkowo duży rozmiar, fatalna jakość przy słabym świetle. Tylko czy ktoś kupuje GoPro do robienia selfie w fotelu?

Poza niską jakością zdjęć irytować może ramka montażowa, którą bardzo ciężko zdjąć (np. w celu wyjęcia karty pamięci). Wyjęcie samej karty też jest uciążliwe ze względu na klapki, ale coś za coś – wodoszczelność jakoś trzeba zapewnić. Robienie kilku zdjęć po kolei bez trybu “burst” wymaga odczekania kilku sekund między każdym zdjęciem. Burst za to potrafi “zamrozić” kamerę. Brakuje też dodatkowych akcesoriów w zestawie.

Czy warto więc wydać prawie 2000 zł na “szóstego bohatera”? Tak, jeśli masz zamiar np. przymocować go do kasku i nagrywać wyczyny sportowe. Do zwykłych filmów i zdjęć z wakacji jest mnóstwo sensownych alternatyw. Osobom zainteresowanym GoPro zdecydowanie polecam najpierw go przetestować, a potem podjąć decyzję. Moim zdaniem ten sprzęt może być albo niezbędny albo zupełnie niepotrzebny. Niezdecydowanym zdecydowanie odradzam.

Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

Użytkownik produktów Apple od 2007 r.
@dliwski