Kuba18.02.2015
Samsung Galaxy Gear S – recenzja urządzenia

Jeden z najbardziej innowacyjnych gadżetów tego roku czy po prostu zbędny i niefunkcjonalny gadżet?

Rok 2015 to według Samsunga bardzo przełomowy czas w dziedzinie technologii użytkowej. Już niedługo będziemy mieli możliwość obcowania nie tylko z elastycznymi ekranami w naszych smartfonach, ale także z goglami rozszerzonej rzeczywistości, innowacyjnymi rozwiązaniami w dziedzinie aparatów cyfrowych, a także jeszcze większe przełomy w gamie inteligentnych zegarków.

Jest jednak dopiero początek I kwartału, a już mam okazji podziwiać wizję przyszłości koreańskiego giganta w postaci najnowszego myślącego zegarka – Gear S. Właśnie – jeszcze zegarka, czy raczej małego smartfona?

Opakowanie i Akcesoria

112

 

211

 

Zegarek przychodzi do mnie w małym pudełeczku, stylistycznie pasującym do opakowań reszty urządzeń Galaxy. Wszystko jest raczej skąpe, ale może to i dobrze, że producent nie pakuje całego taboru niepotrzebnych nikomu rzeczy takich, jak poduszeczki, ściereczki i inne pierdoły, które choć cieszą oko, to i tak są przez nas odkładane w kąt. Samsung argumentuje to ekologią, ja zaś wolę po prostu użyć określenia „tańsze w produkcji”.

W kwestii akcesoriów trochę się zawiodłem – ładowarka i instrukcje to jedyne, co dostajemy wraz z zegarkiem.

Design i wykonanie

311

47

Nie jestem fanem konstrukcji, które na pierwszy rzut oka aż kipią futuryzmem, wolę raczej proste, klasyczne stylizacje, zachowawczą i minimalistyczną formę. Gear S jest jednak idealnym wzorem na wszystkie wyobrażenia o technologiach przyszłości. Największą uwagę przykuwa oczywiście wygięty, 2-calowy ekran AMOLED. Na papierze nie sprawia wrażenia ogromnego, jednak w rzeczywistości, przez zastosowanie cienkich ramek, ciężko nie skojarzyć go sobie z serią phabletów Note. I jak na nowoczesny gadżet przystało – wykonany jest głównie z plastiku i gumy, wyjątkiem stanowi metalowe zapięcie. Poniekąd sprawia wrażenia obcowania ze zwykłą zabawką, a nie zaawansowanym technologicznie urządzeniem.

Możliwości

66

Sercem całego zegarka jest Tizen – system oparty – tak jak Android – na Linuksie, obsługiwany przez bliżej nieokreślony, dwurdzeniowy procesor o taktowaniu 1Ghz, 512MB RAM, 4GB pamięci flash (użytkowe ok. 3.5GB), wyświetlacz o rozdzielczości 360×480 pikseli, zasilany baterią o pojemności zaledwie 300mAh i mieszczący się w obudowie spełniającej normy IP67. Oznacza to, że nie będziemy mogli swobodnie nurkować z w/w urządzeniem, ale nasz zegarek zniesie zanurzenia do 1 m (w czasie nie dłuższym, niż 30 minut) i jest całkowicie odporny na wnikanie pyłów. Został jednak wykastrowany z wbudowanej kamery, co wydaje się dość dziwne biorąc pod uwagę, że był to jeden z atutów poprzednich Gearów.

Użytkowanie

82

Muszę przyznać, że na początku dość nieufnie podchodziłem do tego typu gadżetów – wizja chodzenia z czymś takim na ręku niezbyt mi się podobała, a perspektywa ładowania zegarka przynajmniej raz na dwa dni jeszcze bardziej zniechęcała do podjęcia próby zaprzyjaźnienia się z Gearem. Postanowiłem jednak przełamać pierwsze lody i dać się porwać w wir technologii. Pierwsze wrażenie? To wcale nie jest takie bezużyteczne! Na bieżąco jestem informowany o nowych mailach, powiadomieniach z for dyskusyjnych, moje notatki są zawsze przy mnie – prawie, jak własna sekretarka, która nie odstępuje cię na krok. Dzwonię, piszę sms-y, odpisuje na wiadomości, a to wszystko z poziomu zegarka! Zegarka z zakrzywionym ekranem! I tak do czasu rozładowania baterii (1-2dni przy normalnym użytkowaniu). Z tym wiąże się też pewna ciekawa kwestia, bo jeżeli miałbym np. zegarek jakiegokolwiek innego producenta i taka rzecz spotkałaby mnie w podróży, to byłbym kompletnie odłączony od świata do czasu naładowania urządzenia w domu, przy kontakcie. Z nowym Gear S sytuacja wygląda dużo lepiej, bo wystarczy, że podłączę do niego dołączoną w zestawie ładowarkę, która naładuje mi akumulator do 50% i znowu będą mógł powrócić do mojej zabawki.

Samsung stworzył też masę aplikacji ułatwiających codzienne życie, dzięki czemu po paru dniach przestałem już praktycznie nosić ze sobą telefon. W każdej dowolnej sytuacji – czy to rano sprawdzając w internecie różne newsy (wbudowana aplikacja + dostosowana Opera), czy to na ważnym posiedzieniu na tronie (proste zręcznościówki dostępne w markecie), a nawet podczas biegania (specjalna aplikacja z opcją interwałów działająca, jak na smartfonie) – Gear S zapewnił mi to, czego chciałem. Zmierzył nawet puls, przeliczył pokonane przeze mnie kroki, a także wyznaczył trasę na najbliższy przystanek autobusowy.

interface
Początkowo trudność sprawiało jedynie poruszanie się po interfejsie, jednak przyzwyczaiłem się już, że nie ma tutaj po prostu przycisku cofnij, a zamiast tego musimy przesunąć palcem od górnej do dolnej krawędzi ekranu. Jedyny funkcyjny przycisk służy do wybudzenia zegarka z trybu gotowości/cofnięcie do początkowego ekranu/wygaszenia ekranu.
Sam system nie różni się wiele od zwykłego Androida z nakładką Touch Wiz. Mamy tą samą górną belkę powiadomień (wysuwana z górnej krawędzi – bardzo łatwo pomylić z gestem cofnięcia), ekran główny, na którym możemy wyświetlić „klasyczną” tarczę zegarka, „cyfrową”, a także wybrane aktywności – liczbę kroków, temperaturę i powiadomienia. Przesuwając najpierw w lewo – obejrzymy wszystkie powiadomienia, a potem w prawo – dostaniemy dostęp do pakietu S Health i wolnych okienek na własne widżety. Robiąc slajd w górę dotrzemy do menu aplikacji – z ikonami przypominające te z normalnego Androida.

57
Już nawet nie muszę wspominać, jakie dodatkowe możliwości daje sklep Samsung Gear Apps, który jak na razie nie ma tak dużej ilości pozycji, jak Google Play, ale za to oferuję pare przydatnych gier i aplikacji.

Strasznie brakuje mi tylko gniazda mini-jack albo chociaż obsługi słuchawek Bluetooth, bo zegarek swój głośnik ma, ale nadaje się on jedynie do prowadzenia rozmów.

Podsumowanie

9

Po paru tygodniach obcowania z zegarkiem mogę z całą pewnością stwierdzić, że Samsung odrobił lekcję, bo wreszcie, w 3. generacji Gear’a zostało mi przedstawione coś, co w pełni można nazwać urządzeniem inteligentnym. No właśnie, urządzeniem inteligentnym… Największą jego wadą jest to, że producent starał się na siłę zastąpić nam smartfona. W efekcie czego otrzymaliśmy produkt, który z zegarkiem jedyne co ma wspólnego, to to, że nosimy go na ręku. To przerost treści nad formą – Samsung chciał przeskoczyć technologicznie wszystkich i mu się to udało, ale został w tyle, bo zapomniał o całej idei Smart Watcha. Urządzenia, które ma być dodatkiem do smartfona, a nie jego zamiennikiem.

Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

Uzależniony od kHz,
@iDafted