Krzysiek Borek30.08.2015
Tanie smartfony z Androidem to katastrofa – recenzja Karbonn Titanium S6

Podejrzewam, że mało kto słyszał o Karbonn, to Indyjski producent urządzeń mobilnych, który jest na rynku od przeszło 5 lat. Ostatnio nawiązali nawet współpracę z Google przy serii Android One i współpracują również z Microsoftem. Początkowo byłem zainteresowany jedynie modelem Sparkle V, ale dotarł do mnie Titanium S6.

Zanim przejdziemy do recenzji, rzućmy okiem na specyfikację techniczną, obejmującą:

  • układ scalony MediaTek MT6582, taktowany 1,3GHz (4 rdzenie Cortex A7),1GB pamięci operacyjnej i GPU Mali – 400 MP
  • 5 – calowy wyświetlacz qHD (960 x 480)
  • 8GB pamięci wewnętrznej podzielone na 3GB dla „pamięci wewnętrznej” i 2GB dla „pamięci smartfona”
  • 8MPix aparat główny z autofocusem
  • przedni 2MPix aprat
  • DualSIM (microSIM i standardowa wielkość)
  • czytnik kart microSD
  • Android 4.4.2 KitKat

Wygląd i jakość wykonania

Titanium S6 przypomina Samsunga Galaxy S3, nie wiem, czy producent specjalnie wykorzystał wzornictwo Samsunga, czy był to jedynie przypadek. Sprzęt w całości wykonany jest z tworzywa sztucznego, tylny panel połyskuje i jest magnesem dla odcisków palców, plastikowa ramka ma za zadanie imitować aluminium, ale jej się to nie udaje. Nad wyświetlaczem znajdziemy wszystkie potrzebne czujniki i 2MPix aparat przedni.

IMG_20150827_192447288

Pod wyświetlaczem znajdują się 3 przyciski, są to kolejno menu, początek i wstecz. Dwukrotne naciśniecie początku,daje dostęp do ostatnio uruchomionych aplikacji, a po dłuższym przytrzymaniu uruchamiamy Google Now. Początkowo nie wiedziałem, jak wywołać interfejs ostatnio uruchomionych aplikacji, ale przypadkowe dwukrotne wciśnięcie przycisku początek dało pożądany efekt. Producent dodatkowo umieszcza fabrycznie folię na wyświetlacz, choć ona też zbiera odciski palców jak szalona. Wyświetlacz nie posiada żadnego zabezpieczenia przed rysami i uszkodzeniami mechanicznymi, więc należy na niego szczególne uważać.

IMG_20150827_192148879

Przycisk zasilania znajduje się po lewej stronie, a regulacja głośności z prawej. Na początku „przygody” z Titanium S6, zamiast go wyłączyć/włączyć, regulowałem jego głośność. Na górnej krawędzi znajdziemy port microUSB, gniazdo słuchawkowe, a na dolnej mamy mikrofon.

IMG_20150827_192329571

Jak widać, to nic specjalnego, jeżeli chodzi o wzornictwo, mam wrażenie, że sprzęt był „projektowany” w pośpiechu, co rzuca się w oczy podczas codziennego użytkowania.

Wyświetlacz i dźwięk

Niska rozdzielczość wyświetlacza daje się we znaki, nie wspominając o 5 – cio punktowym dotyku. Podczas szybkiego pisania na klawiaturze widać, że wyświetlacz nie nadąża nad tym, co robi użytkownik. Niska rozdzielczość przekłada się na niskie zagęszczenie pikseli, a pojedyncze piksele są łatwe do zauważenia.

IMG_20150827_192347258

 

Dźwięk wydobywający się z głośnika nie jest najlepszej jakości, więc najlepiej nie używać go do odtwarzania muzyki.

Oprogramowanie

Miałem nadzieję, że Karbonn, jak większość b — brandów w kraju nad Wisłą postawi na czystą odsłonę Androida, już po ujrzeniu animacji uruchamiającej, wiedziałem, że korzystanie ze sprzętu będzie udręką. Zanim uruchomi się system pojawia się informacja o specyfikacji technicznej, a potem animacji z denerwującym użytkownika dźwiękiem. Są nawet wersje demonstracyjne gier, które pokazują, że Titanium S6 nie nadaje się do grania. Oczywiście, mamy tutaj do czynienia z Google Now Launcher, który przeszedł wiele modyfikacji. Godzinę spędziłem tylko i wyłącznie na odpowiednim wyczyszczeniu systemu i wyłączeniu niepotrzebnych aplikacji, których nie da się odinstalować. Potem zacząłem instalację najpotrzebniejszych aplikacji. Powiem krótko, jeżeli ktoś nieobeznany z Androidem sięgnie po ten sprzęt będzie miał problem z jego konfiguracją.

Aparat

IMG_20150827_192306458

Ciężko zrobić zdjęcie odpowiedniej jakości aparatem głównym smartfona Karbonn. Niestety, aparat przedni robi lepsze zdjęcia niż główny. Największe problemy sprawiał autofocus, podczas robienia zdjęć krajobrazów, choć przy wykonywaniu zdjęć z bliższej odległości było lepiej. Przedni aparat radził sobie lepiej, w dobrze oświetlonych miejscach zdjęcia są szczegółowe, ale w niesprzyjających ich jakość wyraźnie spada.

Jakość rozmów

Podczas prowadzenia rozmów nie było problemu z wyraźnym usłyszeniem drugiego rozmówcy. Jednakże przy większym hałasie są z tym problemy. Prawdopodobnie to wina wyposażenia sprzętu w zaledwie jeden mikrofon.

Wydajność i żywotność baterii

Nie jestem zadowolony z ogólnej wydajności produktu, ponieważ nawet podczas przechodzenia po interfejsie dało się zauważyć zwolnienia animacji. Cortex A7 to dość stary procesor i widać to jak na dłoni podczas codziennego użytkowania. Nawet nie próbujcie na nim grać, ponieważ gra wygląda od czasu do czasu jak pokaz slajdów.

IMG_20150826_144649756

Bateria o pojemności 1700mAh to żenująca sytuacja, niecałe 2h SOT to zdecydowanie za mało. Widać również problemy z żywotnością baterii w czasie spoczynku, choć to można naprawić aktualizacją systemu operacyjnego.

Podsumowanie

Zdecydowanie nie przeznaczyłbym na ten sprzęt ani złotówki, nie wiedziałem, że ktoś jest w stanie wyprodukować gorszego smartfona, niż mój pierwszy (Galaxy Young). Jednakże Karbonn stanął na wysokości zadania, co sprawia, że nie jestem w stanie polecić komukolwiek zakupu tego Indyjskiego wynalazku. Testy tego sprzętu były dla mnie katorgą, ale chciałem sprawdzić, jak bardzo tanie słuchawki z Androidem sprawują się na co dzień. Pokazało mi to, że jednak niektóre z nich nie są warte w ogóle zainteresowania, a tym bardziej korzystania z nich na co dzień.

Za:

  • lekka konstrukcja
  • dobrze leży w dłoni
  • DualSIM
  • czytnik kart microSD

Przeciw:

  • brak USB OTG
  • długa animacja podczas uruchamiania systemu operacyjnego
  • długi czas wyłączenia sprzętu
  • zbyt wysoka cena nieadekwatna do możliwości
  • za dużo preinstalowanych aplikacji
  • wyświetlacz reaguje z opóźnieniem.
  • dziwny podział pamięci na dane użytkownika
  • lep na odciski palców (wyświetlacz i tylny panel)
Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

The Sins never die

@krzysiek_borek