Krzysiek Borek04.11.2019
MediEvil – recenzja

MediEvil znałem jedynie z opowieści znajomych, bo sam mając PlayStation One nie zagrałem w ten tytuł. Dopiero remake wydany na PlayStation 4 pokazał mi, że taka gra rzeczywiście istniała w 1998 roku.

Zaczniemy od jednego z problematycznych elementów całości i jest nią praca kamery. W przypadku remake’u połączono kontrolę nad kamerą z jej automatycznym ustawianiem. Najwięcej problemów sprawia podczas toczenia walk ze zwykłymi przeciwnikami i bossami.

Walka nie należy do najbardziej złożonych, a każdy z przeciwników walczy w ten sam sposób, więc nie ma mowy o różnorodności walk, no może poza tymi z bossami. Mało tego przeciwnicy są nawet tak szybcy jak postać sterowana przez gracza. W takiej sytuacji warto używać broni miotających lub zwabić przeciwnika w miejsce, w którym będzie miało mało powierzchni do poruszania się. Ciężko znaleźć dobrą taktykę walki, bo i tak dostaniemy raz czy dwa, co powoduje, że to jedynie walki związane z tym kto dłużej wytrzyma.

Bossowie to inna para kaloszy i w ich przypadku trzeba obrać odpowiednią strategię, ponieważ mogą mieć jeden słaby punkt, inny może być zaatakowany jedynie atakiem specjalnym. To jest zdecydowanie lepsze rozwiązanie i wprowadza różnorodność do walki, przez co każda nie wygląda w ten sam sposób.

Kolejnym problemem (przynajmniej dla mnie) jest brak punktów kontrolnych, przez to po zginięciu musiałem grać cały poziom od początku. Z drugiej strony lokacje nie są bardzo długie, a dojście np do bossa nie zajmuje przesadnie dużo czasu.

Poza wspomnianymi problemami ciężko powiedzieć złe słowo o MediEvil pomimo, że nie miałem przyjemności zagrać w pierwowzór na pierwszym PlayStation. Premiera idealnie wpasowuje się w Halloween. Wszystko za sprawą szkieletów, impów czy duchów.

Remake świetnie ukazuje poprawki w oprawie graficznej w wąskich lokacjach. Lokacje są zróżnicowane i podobnie jest z zastosowaną ścieżką dźwiękową.

Sir Dan również został poprawiony, a zmiana prezencji całości gry tylko w tym pomaga. Tym razem widać, że postać ma własne ja, co zostało wpisane do scenariusza produkcji. Ciężko będzie zauważyć, że to ta sama postać wprowadzona do życia w 1998 roku.

Duchy napotkane na drodze używają zazwyczaj żartów o śmierci Sir Dana, ale nigdy nie wchodzą na teren czarnego humoru. Dawno nie grałem w podobną grę i świetnie się bawiłem w Gallowmere, ukończenie produkcji Other Ocean zajęło mi ponad 10 godzin.

The Other Ocean przygotowało świetny remake gry wydanej w 1998 roku na pierwsze PlayStation. Niektóre elementy pozostawiono bez zmian i tak jest w przypadku braku punktów kontrolnych podczas misji, przez co po śmierci musimy grać od nowa całą lokację. Na szczęście wszystkie gagi i żarty są tutaj obecne.

MediEvil nie ma trybu dla wielu graczy i nie dostaniemy dodatków poszerzających historię. Brakuje również drzewka umiejętności czy budowania bazy wypadowej. Po ukończeniu gry nie ma nic więcej do roboty i trzeba być na tym przygotowanym. Oczywiście w każdej chwili można zagrać od nowa, co może wydłużyć czas spędzony z produkcją, o ile wam się to nie znudzi.

Podsumowanie

Najbardziej spodobał mi się klimat produkcji i to prawdopodobnie ten element powodował, że grałem dalej. Dzięki temu byłem w stanie przeżyć nudne do bólu walki czy elementy platformowe. Jeżeli graliście w pierwowzór, remake dostarczy wam dużo zabawy. Jeśli tak jak ja nie graliście, warto poszukać innej gry, ta może wam się znudzić.

Za:

  • główny bohater
  • klimat Halloween
  • wiele poprawek w porównaniu do pierwowzoru
  • walki z bossami (każdego trzeba pokonać innym sposobem)

Przeciw:

  • proste walki ze zwykłymi przeciwnikami
  • brak punktów kontrolnych
  • tragiczne działanie kamery
  • pomniejsze błędy

Grę do recenzji udostępnił Polski oddział PlayStation.

Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

The Sins never die
@krzysiek_borek