Krzysiek Borek24.03.2018
Konkurencja Apple zrezygnuje z Face ID i weźmie się za zespolenie czytnika linii papilarnych z wyświetlaczem

Apple dzięki wprowadzeniu Face ID jest na zwycięskiej pozycji w kwestii nowych zabezpieczeń urządzeń mobilnych. Koszt tego komponentu jest zbyt wysoki, więc konkurencja skupi się na zespoleniu czytnika linii papilarnych z wyświetlaczem.

Wszystkie elementy składające się na Face ID okazują się zbyt drogie dla Androidowej konkurencji i właśnie dlatego reszta producentów zdecyduje się na ultradźwiękowe czytniki linii papilarnych zaprojektowane przez Qualcomm. Jedną z ich form miał już Xiaomi Mi 5s, którego używałem i czytnik działał bardzo dobrze.

Koszt jednego systemu TrueDepth potrzebnego do działania Face ID to 60$, co jest zdecydowanie za wysoką ceną w przypadku producentów urządzeń mobilnych z Androidem. Sam sprzęt to nie wszystko, bo trzeba jeszcze pamiętać o oprogramowaniu obsługującym wszystkie czujniki.

Większym problemem może okazać się naruszenie praw patentowych, a Apple w tej kwestii na pewno by nie odpuściło. W takiej sytuacji konkurenci są zmuszeni do porzucenia tego typu zabezpieczenia i skupieniu się na zespoleniu czytnika linii papilarnych z ekranem.

Obecnie Qualcomm dysponuje odpowiednią technologią, a ultradźwiękowe czytniki linii papilarnych mają przewagę nad zwykłymi. Użytkownik nie będzie miał problemu z odblokowaniem urządzenia, gdy jego palec jest mokry lub tłusty. Pierwszym urządzeniem z tego typu czytnikiem linii papilarnych będzie Huawei Mate 11, który z pewnością nie pojawi się na półkach sklepowych w Stanach Zjednoczonych.

Apple pracowało nad podobnym rozwiązaniem, ale szybko z niego zrezygnowało. Ponadto pracownicy mówili, że byli w 100% skupieni na dodaniu rozpoznawania twarzy użytkownika i totalnym porzuceniu Touch ID.

W tym roku wszystkie modele iPhone’ów otrzymają Face ID, więc to definitywny koniec czytnika linii papilarnych, który po raz pierwszy pojawił się w iPhonie 5S.

Źródło: 9to5mac.com
Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

The Sins never die
@krzysiek_borek