Krzysiek Borek19.08.2018
Lampka biurkowa z opcją bezprzewodowego ładowania Blitzwolf BW-LT7 – test i recenzja

Dawno, dawno temu miałem przyjemność używać pierwszej lampki biurkowej firmy Blitzwolf. Pomimo swojej szerokiej funkcjonalności odrzucał mnie od niej jej wygląd. Na szczęście nowy model BW – LT7 wygląda zdecydowanie lepiej i ma coś czego brakuje pierwszej lampce, ponieważ LT7 w podstawce skrywa moduł bezprzewodowego ładowania oparty na standardzie Qi.

Zawartość opakowania

Blitzwolf postawił na nową kolorystykę opakowania (biało – zieloną), która sprawdza się zdecydowanie lepiej w porównaniu do brązu z poprzednich. W pudełku znajdziemy rzecz jasna lampkę (złożoną), instrukcję obsługi, kartę gwarancyjną i zasilacz (europejski).
Początkowo myślałem, że nie sprawdzę działania lampki, bo obecnie przebywam w Wielkiej Brytanii i jest tutaj inna wtyczka. Tym razem z produktem do testów dostałem również odpowiednią przejściówkę, więc bez przeszkód mogłem używać lampki.

Wygląd i jakość wykonania

Nowy model lampki w przeciwieństwie do poprzednika jest jednoelementową konstrukcją i nic nie trzeba ze sobą łączyć. Złożenie BW – LT1 nie należało do najtrudniejszych, ale zdecydowanie wolę nową konstrukcję, ponieważ wyjmuje lampkę z pudełka, podłączam zasilacz i od razu mogę przystąpić do jej używania. Dla was to może być błahostka, ale dla mnie to oszczędność na czasie, pomimo że BW – LT1 składa się tylko raz, a potem stoi na biurku.
Ramię trzymające moduł z oświetleniem LED jest rozkładany, choć znowu robimy to raz i nie musimy nic kombinować. Panel odpowiedzialny za bezprzewodowe ładowanie to przy okazji miejsce na przyciski dotykowe. Dzięki nim włączymy/wyłączymy lampkę, wybierzemy jeden z pięciu poziomów jasności, zmienimy tryb świecenia, włączymy/wyłączymy tryb nocny i automatyczne wyłączenie (automatycznie ustawione na godzinę, bez możliwości konfiguracji).
W tylnej części podstawy oprócz portu USB – A znajduje się również wejście na kabel do zasilacza, oba porty są blisko siebie, ale dla mnie nie był to problem podczas okresu testowego. Jedynie przez początki okresu testowego używałem portu USB do ładowania iPhone’a lub Xperii, później robiłem to wyłącznie za pomocą ładowarki, więc port przestał być dla mnie pożyteczny.
Podstawa jest prawie w całości wykonana z tworzywa sztucznego, podczas gdy ramię to wyłącznie aluminium. Dla mnie to bardzo dobre połączenie w porównaniu z pierwszym modelem, który w całości wykonano z plastiku, choć z drugiej strony LT1 ma możliwość przekręcenia bazy oświetlenia, czego nie znajdziemy w nowym modelu. W jego przypadku możemy tylko złożyć lub rozłożyć bazę z oświetleniem.

Użytkowanie

BW – LT7 oprócz modułu odpowiedzialnego za bezprzewodowe ładowanie ma jeszcze port USB A, więc dzięki niemu możemy naładować jeszcze jedno urządzenie. Baterię iPhone’a 7 ładowałem bezprzewodowo, ale musiałem do tego użyć wpinanego adaptera, bo normalnie siódemka nie wspiera ładowania Qi. Czas ładowania od 15% do 100% wyniósł 2 godziny i 50 minut, co nie jest najlepszym wynikiem.
Wystarczy położyć na podstawce urządzenie z dokładanym nadajnikiem lub natywnym wsparciem dla bezprzewodowego ładowania i operacja ładowania od razu się rozpoczyna. Blitzwolf deklaruje kompatybilność z większością urządzeń, ale ja ją sprawdziłem tylko z iPhone’em 7 po wpięciu nadajnika do portu Lightning.
W przypadku Xperii X Compact musiałem polegać wyłącznie na porcie USB A i kablu USB C (tego samego producenta). Po podłączeniu dioda powiadomień Xperii świeci na pomarańczowo, co od razu pokazuje, że bateria zaczęła się ładować. W przypadku smartfona Sony ładowanie miało miejsce od 20 do 100% i zajęło równe 2 godziny.
Tym razem Blitzwolf się postarał, ponieważ nie dostrzegłem żadnych problemów podczas ładowania urządzeń za pomocą wbudowanego w BWLT7 portu USB. Problemy występowały w BWLT1 podczas próby ładowania Xiaomi Redmi 4X i Mi 5s, na szczęście w przypadku nowej lampki nie było problemów z naładowaniem X Compact i iPhone’a 7 przewodowo.
Oczywiście używałem lampki również do czytania, a nie tylko ładowania swoich urządzeń mobilnych. W takiej sytuacji pomocne okazały się zmiana oświetlenia i zazwyczaj używałem tego, które emituje jak najmniej niebieskiego światła.
Nie zmienia to faktu, że każdy tryb nadaje się do czytania, jednak wieczorem zazwyczaj sięgałem po ten, o którym wspomniałem. Przez cały okres testowy lampka świeciła równomiernie i nawet po zakończeniu testów nie ma z tym najmniejszych problemów.

Podsumowanie

BW – LT 7 to bardzo udana ewolucja BW – LT1 poprawiająca niemal każdy grzech pierwszej lampki producenta. Mamy tu zdecydowanie lepszą konstrukcję, możliwość ładowania dwóch urządzeń (jedno przewodowo, drugie bezprzewodowo), jeżeli zajdzie taka potrzeba. Tryb automatycznej jasności działa bardzo dobrze i dzięki niemu ilość poziomów zwiększa się do 10 i automatycznie zmienia się również temperatura oświetlenia.

Cieszy mnie dodanie ładowarki Qi, choć nie należę do zwolenników bezprzewodowego ładowania. Można było to wprowadzić wcześniej, ale wtedy byłoby mało do poprawy lub dodania w kolejnym modelu.

Jeżeli szukacie inteligentnej lampki, zdolnej poprawić jakość oświetlenia na waszym biurku i przy okazji chcecie naładować swój sprzęt, zdecydowanie warto zainteresować się BW – LT7 od Blitzwolfa. Dla mnie to obecnie must have na biurku i z pewnością posłuży mi wiele lat. Lampkę możecie kupić tutaj → https://goo.gl/3W4ieu

Podziękowania dla producenta za udostępnienie sprzętu na potrzeby recenzji.

Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

The Sins never die
@krzysiek_borek