Michał Wróbel21.01.2014
iPewność człowieka sukcesu

Steve Jobs. Z jednej strony – wizjoner. Z drugiej – twórca naszej pewności siebie. Nie może być przypadkiem, że najwięksi artyści świata są zadeklarowanymi i wiernymi użytkownikami produktów Apple.

Każdy użytkownik iPhone’a jest szczęśliwszy i bardziej spełniony życiowo, od człowieka, który w swoim smartfonie ma system Android. Tę tezę weryfikuje jedno: Pieniądze. Wielu twierdzi, że pieniądze szczęścia nie dają. Jest to najgorszy z możliwych frazesów, którego nienawidzę w takim samym stopniu co Androida. Endorfiny, to właśnie one szaleją w naszym mózgu podczas płacenia za te zacne urządzenia. Ten sam hormon wydziela się również podczas bliskiego kontaktu z partnerką, tyle, że przychodzi on zbyt szybko i trwa bardzo krótko. Dlatego prawdziwe orgazmy przeżywam tylko przy kasie w iSpot.

Think Different

Albert-Einstein

Korzystając z produktów Apple w pewnym stopniu myślimy jak Steve Jobs. Wszyscy doskonale znamy motywacyjne cytaty Steve’a Jobsa, które pobudzają naszą wyobraźnie do działania. Hasło „Think Different” wykorzystano w 1997′ w jednominutowej reklamie, w której wykorzystano wizerunki osób, które „Myślały Inaczej”. Znaleźli się tam między innymi: Albert Einstein, Pablo Picasso, Bob Dylan, Mahatma Gandhi, czy Maria Callas. Nie każdy chce myśleć jak większość populacji. Wyznawcy „Think Different” mają na tej planecie coś więcej do zrobienia, niż tylko godnie (gryzie się to słowo z Androidem) i spokojnie przeżyć życie.

Apple substytutem religii

Apple to produkt, ale przede wszystkim marka. Poszedłbym o krok dalej i podpiąłbym Apple – co i tak już wielu robi – pod religię, która ma swoich oddanych wyznawców. Pewnie w tym stwierdzeniu będę obrazoburczy, ale wyznawcy Apple są inteligentniejsi, bo swoją „wiarę” trzymają w rękach i jest ona „namacalna”. Buddyści mówią, że buddyzm jest zbyt cenną religią, by latać za ludźmi i ich nawracać. Czemu wspominam o buddyźmie? Często – trochę złośliwie – Androida porównuje z Chrześcijaństwem, które obiecuje wszystko, ale niczego nie dotrzymuje. Natomiast Apple porównuje z Buddyzmem, który niczego nie obiecuje, a dotrzymuje wszystkiego.

Pieniądze szczęścia nie dają

Apple

Ten cytat nazwałem najgorszym frazesem. I pewnie teraz wiele osób zarzuci mi, że będąc wielkim fanem Jobsa, jednocześnie kłócę się z nim, bo to on przecież stworzył wizerunek człowieka, któremu na pieniądzach nie zależało.

Nie zależy mi na tym, by zostać najbogatszym człowiekiem na cmentarzu. Pójść spać, mogąc powiedzieć, że zrobiło się coś cudownego – to jest dla mnie ważne.

Powiedział to, mając już w sobie cholernego raka. Ale czy myślał w ten sposób od zawsze? Nie wiem, ale chcę wierzyć, że Steve na początku swojej kariery był „mega” zakochany w pieniądzach, bo pewni siebie aroganci je uwielbiają – wiem po sobie. Kocham ludzi pewnych siebie i takich, których ego jest tak potężne jak z Warszawy do Cupertino i z powrotem. Tacy ludzie robią potężne kariery, bo świat tylko z takimi ludźmi chce współpracować. Chcesz w życiu coś osiągnąć? Przestań myśleć jak większość i idź w inną stronę! Najlepiej mając w kieszeni iPhone’a.

Polub nas na Facebooku, obserwuj na Twitterze, dodaj do Google+ lub RSS

Od zawsze pierwszy.

@MichalW
  • Krzysztof

    Apple jest tak na prawdę symbolem upadku pewnej ery w sprzedaży i oczekiwaniu, kiedyś produkty broniły się same, klient szedł do sklepu, kupował niezawodny sprzęt i był z niego zadowolony przez lata. Dzisiaj idziemy do sklepu, zasypuje się nas wszelkiego rodzaju dodatkami, bzdurami, pierdołami, „wypróbuj 30 dni za darmo” , „Po zakupie dodatkowe 100$ darmowe w naszym sklepie firmowym” tylko z uwagi na to , żeby wynagrodzić nam kupienie dziadostwa…

    W dzisiejszych czasach z uwagi na to, że produkuję się chłam, klienta trzeba otaczać czcią, żeby czuł się wyjątkowy podczas zakupu, podczas kontaktu z supportem , tylko że nie zdaje sobie on sprawy, że koszt miłej obsługi i wspaniałego rozbudowanego supportu został po prostu przeniesiony z kosztu jaki POWINIEN zostać poświęcony na staranne (w sensie trwałe) wykonanie produktu.

    Aby napędzić koniunkturę zaczęto postarzać i budować maszyny tak, aby funkcjonowały jakiś konkretny okres czasu, po prostu zaczęto sprzedawać sprzęt z bardzo ograniczoną datą ważności , aby zapobiec pretensjom ze strony konsumenta, po prostu wynagradza się to poprzez ten cały kult.

    Co prawda są jeszcze ludzie (Dzięki Bogu) którzy nie wierzą w sprzęt (kupują go i inwestują w niego) który NIE wymaga specjalnej przejściówki aby podłączyć laptopa do zwykłego rzutnika.

    Skracając moją wypowiedź, autorze, jesteś tak jak większość fanów Iphonów i Ipadów… I diotą

    Pozdrawiam

    • dusjakub

      Oczywiście średnio zgadzam się z autorem tekstu ale z Tobą kompletnie zgodzić się nie mogę. To akurat Apple dba o swój sprzęt, jest niezawodny i nie daje nigdzie żadnych rabatów „30 dni za darmo”.

      Przejściówki mają swoje plusy i minusy:
      Minusy: musisz kupić te przejściówki i je nosić ze sobą
      Plusy: nie masz pierdyliard brzydkich portów na boku laptopa, tylko z jednego wyjścia możesz mieć wszystkie dostępne formaty.

      Co do trwałości sprzętów Apple – piszę ten komentarz z MB Alu z 2008 roku, z wymienioną baterią i dyskiem hdd.

    • Hehe, kolejny frustrat, który nie miał w życiu produktu Apple na dłużej niż 2h, ale wszytko wie już najlepiej.
      PS. Podłączam macbooka do projektora po HDMI bez żadnej przejściówki, magia co?

      • Przejściówki na DVI, VGA czy coś innego kosztują po 49 zł z Bludot’a np. działają bez zarzutu. Nie widzę tutaj żadnego problemu. Szkoda napędzać tą karuzelę – każdy ma swoje zdanie.

    • Michał Wróbel

      Ludzie twojego pokroju nie są w stanie mnie obrazić. Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru.

    • ManimaN303

      z autorem całego artykułu prawie wogóle się nie zgadzam, a z auttorem postu pół na pół. 1. Cały artykuł – człowieku, jeżeli przeżywasz okres bo sobie kupiłeś iphone czy co tam w iSpocie, to z całą uprzejmością mówię, że nie jest to normalne… Też jestem fanem pana Jobsa, ale chłopie weź się opamiętaj, byłem na filmie „Jobs” nie wiem ile w tym prawdy, ale z tego co pamiętam to Steve zaczął wyznawać buddyzm, jedna z skromniejszych religii, jeżeli się mylę proszę poprawcie mnie… A ty bardzo chciałeś aby on „kochał” pieniądze, (czyt. Czyli co tak naprawdę o nim wiesz, nie no gratulacje) 2. Do postu – Niby wszystko ładnie ujęte i tak dalej ale co do niektórych rzeczy się zgodzić nie mogę, Apple robi urządzenia najwyższej jakości, z jednym z najdłuższych wsparć oprogramowania. Porażają mnie straszne kwoty IUrządzeń ale szczerze teraz sprawdzić cenę takiego nowego iphona i samsunga o podobnych podzespołach, wydajności itp. z dolarów na złotówki, bez żadnych umów operatora czy inne takie pierduty, to naprawdę bardzo podobnie (w Polsce jest bardzo często szokująco drogo, w porównaniu z innymi krajami, podatki cła vaty itd.) Do urządzeń Apple trzeba szukać przejściówek często, za które też trzeba dodatkowo płacić, to minus prawda. 3. Ogólnie – Za to Android to jest jak ideologia kościoła średniowiecznego, Wszystkie stany są równe ale te które więcej dadzą, mają więcej kasy są równiejsi i tak w górę. „Przykład” Mam dość taniego Samsunga Trend i Galaxy S4, OBA na androidzie! niby mnóstwo aplikacji do super androida, tyle funkcji i innych dupereli o kant dupy zawracających, ale w trend – to nie działa, to nie instaluje się tu CTD tam muli, tam ladży siam nie ma wszystkich funkcji… a s4? To działa , tamto śmiga wszystko super elegancko, i jaki z tego morał to nie ANDROID jest zły tylko producenci produktów, oni tworzą tak nietrwałe produkty, z błędami itp. A Google nie ma niestety nad nimi władzy… (nie mówię za to że google jest taki bez grzeszny oczywiście) Więc trzeba a wszystko spróbować popatrzeć z różnych perspektyw, innych niż tylko „fanatyzm religijny Apple”. Gdyby co żeby nie było że nigdy produktu apple w ręku nie miałem, jestem szczęśliwym i bardzo ucieszonym właścicielem ipada 4 generacji, oraz często mam kontakt z iphone 5 ;)

  • Paweł

    Krzysztof ma sporo racji, twierdząc, że większość sprzętu teraz (od telefonu począwszy a na samochodzie skończywszy) to krótkotrwały chłam.
    Nie dotyczy to jednak Apple bo te produkty są bardzo wysokiej jakości a jeśli coś się zdarzy to wymiana w serwisie na nowy egzemplarz i po krzyku.
    Autor felietonu jednak trochę się rozkręcił a tekst o orgazmie przeżywanym przy kasie w iSpot to przegięcie. Musisz mój drogi poprosić swoją narzeczoną/narzeczonego aby possała ci jądra lub wsadziła palec w odbyt, wtedy zrozumiesz o czym piszę (;

    • Michał Wróbel

      Ona się stara, ale to ja mam kiepskie odloty.

  • aepictures

    Wow, co ja właśnie przeczytałem.

    Używam produktów Apple’a, ale nigdy nie uważałem się za lepszego człowieka tylko z powodu używania ich produktów.

    One nas nie wzbogacają, one pomagają „get things done”. Dopiero ten cel nas wzbogaca, nie żadna marka.
    Jeśli zamiast robienia dobrych rzeczy, kultywujemy sztukę dla sztuki, macanie iPhone’a dla macania iPhone’a to coś jest mocno nie tak i zero w tym buddyzmu.

    Dziwny artykuł, dziwny.
    Pamiętajmy, że liczy się cel, nie narzędzie.
    Polecam artykuł i pozdrawiam
    https://medium.com/design-ux/a2928af70032